Wśród 18 tys. dostępnych w internecie audycji archiwalnych Radia Wolna Europa, sporo dotyczy Krakowa, jego historii i kultury. Słucham ich teraz przy okazji otwartej niedawno w Domu Zwierzynieckim, oddziale Muzeum Historii Miasta Krakowa wystawy „Zygmunt Nowakowski. Krakowianin na wygnaniu”.
Nowakowski (1891-1963) był rodowitym krakowianinem, legionistą Piłsudskiego, aktorem, reżyserem i dyrektorem Teatru im. Słowackiego, doktorem filozofii UJ, lektorem i sprawozdawcą Polskiego Radia m.in. z krakowskiego pogrzebu Józefa Piłsudskiego w 1935 r.
Powszechnie znane były jego powieści m.in. „Przylądek Dobrej Nadziei”, czy osnuta na kanwie przeżyć legionowych z I wojny światowej sztuka teatralna „Gałązka rozmarynu”, codzienne felietony w „Ilustrowanym Kurierze Codziennym”. Był również znanym społecznikiem. Od 1939 r. przebywał na emigracji, najdłużej, aż do śmierci, w Londynie. Swój pobyt na emigracji traktował jako coś tymczasowego. „Nie ma Anglii, nie ma Londynu, jest tylko Kraków” – mówił na antenie „Wolnej Europy”. Związał się z nią w 1952 r. Przez kilkanaście lat, co niedziela po hejnale Mariackim (jedną z pierwszych decyzji dyrektora Rozgłośni Polskiej RWE Jana Nowaka Jeziorańskiego, było zdobycie nagrania hejnału i nadawanie go w południe) przemawiał do kraju, wśród łomotu komunistycznych zagłuszarek.
W swych gawędach z cyklu „Wieczory pod dębem” rozsnuwał przed słuchaczami obrazy z przeszłości Polski, z Krakowem w tle. „Mógłbym przez jego ulice iść z zamkniętymi oczami i nie zabłądziłbym, ani nie potknął się, bo przecież znam osobiście każdy kamień i jestem z nim na ty” – mówił z tęsknotą. Jego literackie opowieści o Wyspiańskim (Nowakowski znał osobiście kilka pierwowzorów postaci z „Wesela” oraz grających je aktorów), Piłsudskim bywającym wielokrotnie w Teatrze Słowackiego (gdzie autor gawędy witał go w 1927 r. jako dyrektor, w trakcie krakowskich uroczystości pogrzebowych Słowackiego), wielkim aktorze Ludwiku Solskim, o dzwoniącym wawelskim „Zygmuncie” wreszcie („którego można słuchać jednie z odkrytą głową”), były bardzo sugestywne.
Audycje „Krakowiaka z Półwsia Zwierzynieckiego” nie są jedynymi krakowskimi elementami w dostępnym swobodnie w sieci bogatym archiwum dźwiękowym „Wolnej Europy”. Są tam również głosy ułanów gen. Beliny-Prażmowskiego, wspominających wymarsz z krakowskich Oleandrów w 1914 r. i płk. Kornela Krzeczunowicza, w 1920 r. dowódcy 8. Pułku Ułanów księcia Józefa Poniatowskiego. Są wypowiedzi innych świadków historii: Jana Frylinga wspominającego pogrzeb Wyspiańskiego w 1907 r., prof. Władysława Folkierskiego uczestniczącego w odsłonięciu pomnika grunwaldzkiego w 1910 r., przebywających na emigracji profesorów i absolwentów Uniwersytetu Jagiellońskiego wspominających swą uczelnię w cyklu audycji z okazji jubileuszu jej 600-lecia. Są wreszcie głosy duchownych: kard. Karola Wojtyły i ks. Józefa Tischnera oraz krakowskich działaczy „Solidarności”. Jest wiele słuchowisk na kanwie utworów autorów spod Wawelu: Bałuckiego, Krumłowskiego, Wyspiańskiego, Rostworowskiego, Rydla; relacje z „Sacrosongu”.
Wspomniałem tu oczywiście jedynie krakowski wycinek tych głosów z przeszłości. Fascynujące jest również jednak słuchanie głosów innych świadków historii. Generałów: Władysława Andersa, Józefa Hallera, Mariana Kukiela, Władysława Sikorskiego, prezydentów emigracyjnych: Władysława Raczkiewicza,Edwarda Raczyńskiego, Kazimierza Sabbata, Ryszarda Kaczorowskiego, poetów: Jana Lechonia i Kazimierza Wierzyńskiego, świetnego publicysty Wacława Zbyszewskiego, mówiącego ze swadą „przy kawiarnianym stoliku” Tadeusza Nowakowskiego.
Pamiętam te audycje z dzieciństwa i młodości. Zacząłem słuchać Wolnej Europy jako dziesięciolatek, na przełomie 1970/71 roku. Leżąc na babcinym kożuchu w jej podrzeszowskim domu, nasłuchiwałem pośród trzasków i charkotu zagłuszarek relacji ze strajków na Wybrzeżu. Potem przyszedł czas na cykle audycji „Na czerwonym indeksie”, „Fakty, wydarzenia, opinie”, „Panoramę dnia”, świetne programy świąteczne no i powtórzenia audycji archiwalnych z głosami świadków historii. Audycję poświęcona Polakom na Wschodzie poprzedzał zawsze stentorowy głos Zygmunta Nowakowskiego wzywający zebranych w 1955 r. na wiecu emigracji w Manchesterze aby powtarzali za nim słowa Mickiewicza: „Jeśli zapomnę o nich, Ty Boże na ziemi zapomnij o mnie”. Pamiętam jak wstrząsnął mną odtwarzany z taśmy archiwalnej głos Kazimierza Wierzyńskiego, który łamiącym się głosem, z łkaniem żegnał w 1956 r. nad grobem w Nowym Jorku swego przyjaciela poetę Jana Lechonia. Teraz znów można tego posłuchać w portalu Polskiego radia „Radia Wolności”.
Umieszczenie tych nagrań w sieci – a samych tylko audycji Nowakowskiego lub z jego udziałem, o łacznej długości emisji ponad 7 tys. minut możemy znaleźć kilkaset, jest jednym z najważniejszych, a może i najważniejszym wydarzeniem kulturalnym ostatniego 20-lecia.
Audycji można słuchać pod adresem: www.polskieradio.pl/68,Radia-Wolnosci



Komentarze
Pokaż komentarze (9)