Blog
Przechadzki po Bibliotece
Bogdan Gancarz
Bogdan Gancarz Dziennikarz, historyk. Redaktor "Gościa Niedzielnego" i "ARCANÓW", ganjo@poczta.onet.pl
4 obserwujących 66 notek 48270 odsłon
Bogdan Gancarz, 30 maja 2013 r.

(XXX) „Agricola” wyciska łzy

Dyrygentka zadowolona. Na pierwszym planie prof. Kazimierz Wiech, obok niego, po prawej, niezmordowany w śpiewie Zbyszek Suflita
Dyrygentka zadowolona. Na pierwszym planie prof. Kazimierz Wiech, obok niego, po prawej, niezmordowany w śpiewie Zbyszek Suflita

 

 

 

-Znów obniżacie dźwięk do licha! – woła stanowczo młoda dyrygentka. Kilkudziesięciu dojrzałych mężczyzn z pokorą pochyla zaś głowy. Chylą je profesorowie, doktorzy, przedsiębiorcy, inżynierowie, dyrektor fabryki kosmetyków, leśnik, redaktor, snycerz. Ba! Nawet b. major komandosów i pułkownik saperów, sami nawykli do wydawania rozkazów.

 

–Nie jestem taka groźna. Ale mores musi być! Bez tego nie osiągnie się wysokiego poziomu artystycznego. A koncert jubileuszowy tuż, tuż – śmieje się Joanna Gutowska-Kuźmicz. Od sześciu lat dyryguje Chórem Męskim Krakowskiego Środowiska Akademickiego „Agricola” działającym przy Uniwersytecie Rolniczym. Jest rodowitą chrzanowianką. Ukończyła w Łodzi studia z dyrygentury chóralnej. Dyryguje również CHUR-em czyli chórem mieszanym krakowskiego Uniwersytetu Rolniczego oraz chórem mieszanym działającym przy parafii św. Stanisława Kostki na krakowskich Dębnikach.

-Na początku 2007 r. podczas tradycyjnego Opłatka Nowodworskiego, który urządzam co roku w Ogrodzie Botanicznym dla koleżanek i kolegów z liceum im. Nowodworskiego, kilku kolegów z Krakowskiego Chóru Akademickiego UJ słuchało śpiewającego chóru mieszanego Uniwersytetu Rolniczego. –Dobrze byłoby zaśpiewać z taką uśmiechniętą dyrygentką – rozmarzył się głębokim basem siedzący na schodach Julian Banach zwany „Dżulem”. W dwa tygodnie później, w lutym, zaczęliśmy już pierwsze próby w kilka osób – wspomina prof. Kazimierz Wiech. -Udało mi się przekonać rektora Janusza Żmiję, którego życzliwości doznawaliśmy później jeszcze wielokrotnie, że drugi, męski chór, będzie wówczas wizytówką uczelni, która wywodzi się z Wydziału Rolnego UJ, gdy będzie „ekumeniczny” i skupi śpiewaków całego krakowskiego środowiska akademickiego - dodaje.

Trzon liczącego kilkadziesiąt osób zespołu stworzyli seniorzy Krakowskiego Chóru Akademickiego Uniwersytetu Jagiellońskiego. Przynieśli ze sobą tradycję założonego w 1878 r. najstarszego w Polsce akademickiego stowarzyszenia śpiewaczego, zwyczaje, wreszcie repertuar, skodyfikowany m.in. w wydanych w 1935 r. „Kantyczkach”.

Z różnych stron

Co przygania w każdą środę do starego dworku Wydziału Rolnego przy al. 29 Listopada grupę dojrzałych mężczyzn; wykładowców i absolwentów: Uniwersytetu Jagiellońskiego, Uniwersytetu Rolniczego, Uniwersytetu Ekonomicznego, Akademii Górniczo-Hutniczej, Politechniki? –Chyba poczucie wspólnoty akademickiej i radość ze wspólnego śpiewu – mówi prof. Wiech.

Każdy z chórzystów jest nie tylko dobrym śpiewakiem, lecz także ma liczne pasje. Prof. Wiech jest np znanym z mediów popularyzatorem wiedzy o owadach, kabareciarzem-showmanem oraz miłośnikiem Huculszczyzny, autorem poświęconych jej licznych wystaw fotograficznych. Andrzej Gacek jest zapalonym golfistą, Zbigniew Polański i Julian Banach niestrudzonymi wędrowcami po norweskich lodowcach, zaś Alojzy Baron posiadaczem jednej z największych w kraju kolekcji pocztówek patriotycznych.

Żywym ogniwem spinającym wiele pokoleń śpiewaków akademickich, jest śpiewający nieprzerwanie od 1957 r. 75. letni obecnie Zbigniew Suflita. -Wielokrotnie słyszałem od naszego starszego kolegi doktora Władysława Jaworskiego, śpiewającego w Krakowskim Chórze Akademickim w latach 30. ub. wieku, że „za moich Pańdzieju czasów, studiowało się o wiele dłużej, czasem nawet podwójnie. Dlatego był w chórze wysoki poziom” – mówi Suflita, znany krakowski „snycerz, konserwator, pozłotnik”, jak ma napisane w papierach zawodowych. -Studiować przestałem już dawno, ale w trosce o wysoki poziom artystyczny, śpiewam w chórach akademickich do dziś. Wpierw przez pół wieku w chórze UJ, teraz zaś tutaj – dodaje pół żartem.

-Chór to jedno z coraz rzadszych miejsc w dzisiejszym świecie, z którego nie chce się uciekać, tylko do którego chce się uciekać – mówi inż. Janusz Czerwiec, absolwent AGH, obecny kronikarz zespołu. Niektórzy z chórzystów muszą pokonywać duże odległości aby dojechać na próby. Chemik Krzysztof Gądek dojeżdża 40 km z Miechowa, leśnik Andrzej Krzyżanowski musi przebyć ich ponad 200 ze Stawiszyna koło radomskich Białobrzegów. –Ja mam najdalej, bo do Holandii jest ponad 1200 kilometrów – śmieje się Jan van Corven. – Ale teraz mieszkam na krakowskich Bielanach, więc muszę jechać tylko kilkanaście kilometrów – dodaje.

 „Jak w Watykanie”

Repertuar utworów na chór męski daje wielkie możliwości interpretacyjne. Od huku basów w bojowej pieśni chorwackiego kompozytora Ivana Zajicia „Na bój” czy porywających „Sztandarach polskich w Kremlu” Wacława Lachmana, przez harmonię utworów religijnych: Cypriana Bazylika, Mikołaja Gomółki, Thomasa Tallisa, Dymitra Bortniańskiego, po miękką, liryczna kantylenę tenorów w serenadzie „Dlaczego nie ma Ciebie” Heinricha Marschnera czy kołysance „Kochanie moje, kochanie” Jana Maklakiewicza.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @SOWINIEC Ja tylko zrelacjonowałem mniej lub bardziej udolnie to, co wydawało mi się...
  • @GRAB JEDEN W szklaneczce była woda mineralna.
  • @Autor Oto nasz Sowiniec pozdrawia ze szpitala.

Tematy w dziale