Fot. Grzegorz Kozakiewicz
Fot. Grzegorz Kozakiewicz
Bogdan Gancarz Bogdan Gancarz
398
BLOG

(XLIII) Patriota bez złudzeń

Bogdan Gancarz Bogdan Gancarz Kultura Obserwuj notkę 8

 

 

Rok temu, 29 listopada 2012, zmarł w wieku 92. lat prof. Jacek Woźniakowski, ułan, historyk sztuki, intelektualista katolicki, wydawca, prezydent Krakowa.

 

Zmarł w Warszawie, lecz przez prawie całe życie był związany z Krakowem. – Jego życiorysem można by obdzielić kilka osób - mówi dr Jarosław Szarek, historyk z krakowskiego oddziału IPN. 

Urodził się 23 kwietnia 1920 r. w Biórkowie Wielkim w ziemi proszowickiej, w rodzinie ziemiańskiej herbu Prawdzic. Był blisko spokrewniony m. in. ze znanym malarzem Henrykiem Rodakowskim, jego bratem gen. armii austriackiej Maksymilianem Rodakowskim, wsławionym szarżą na czele ułanów galicyjskich w bitwie pod Custozzą (1866) i Janem Gwalbertem Pawlikowskim, ekonomistą, politykiem, badaczem i wydawcą dzieł Słowackiego, wybitnym taternikiem.

Był dzielny

Po zdaniu w 1938 r. matury w gimnazjum w Rabce wstąpił do słynnej Szkoły Podchorążych Rezerwy Kawalerii w Grudziądzu. Jako podchorąży rezerwy krakowskiego 8 Pułku Ułanów Księcia Józefa Poniatowskiego wziął udział w Kampanii Wrześniowej 1939 r. i został ranny w twarz (do końca życia pozostała mu szrama po tej ranie).

-Potem był członkiem wspierającej Armię Krajową ziemiańskiej organizacji „Tarcza” i żołnierzem AK, adiutantem Konstantego Łubieńskiego, dowódcy obwodu mieleckiego AK– mówi J. Szarek. „Woźniakowski („Ołówek”) pełnił tę funkcję wprost idealnie dzięki energii i wybitnej inteligencji , jak również cechom charakteru, które pozwalały darzyć go pełnym zaufaniem” – wspominał w 1976 r. Łubieński.

Po wojnie Woźniakowski związał się z „Tygodnikiem Powszechnym”. Pisywał tam od pierwszego numeru w 1945 r., potem był sekretarzem redakcji i zastępcą naczelnego. W latach 1957-1959 szefował zaś miesięcznikowi katolickiemu „Znak”. - Był moim przyjacielem. To on spowodował, że zacząłem w 1952 r. współpracować z „Tygodnikiem Powszechnym” a potem przyjechałem do Krakowa i stałem się członkiem redakcji – wspominał ś.p. Marek Skwarnicki, poeta, publicysta, wieloletni redaktor „Tygodnika Powszechnego”. – Miał przy tym b. dobre, cięte pióro. Wielkim powodzeniem cieszyły się wśród czytelników „Tygodnika” np. jego relacje z obrad Soboru Watykańskiego II – dodał M. Skwarnicki. Woźniakowski pojechał na Sobór jako korespondent po tym, gdy władze komunistyczne odmówiły paszportu Jerzemu Turowiczowi, redaktorowi naczelnemu „Tygodnika”

Przez wiele lat był również redaktorem naczelnym i dyrektorem katolickiego wydawnictwa ZNAK. -Jako szef wydawnictwa rezydował przy Wiślnej. Krętymi, metalowymi schodami się tam wchodziło i już można było toczyć dysputy z Jackiem, który był mądrym i bardzo uroczym człowiekiem – wspominał Skwarnicki.

-Był przy tym bardzo odważny. Zarówno w opiniach jak i w decyzjach politycznych związanych z działalnością oraz dalszym istnieniem naszego środowiska „Tygodnika Powszechnego i „Znaku” w okresie PRL. – dodał M. Skwarnicki. Napisał wiele książek m. in. „Góry niewzruszone”, „Co się dzieje ze sztuką?”, „Laik w Rzymie i w Bombaju”, „Zapiski kanadyjskie”. W ub. roku wydawnictwo Uniwersitas wydało w sześciu tomach jego „Pisma wybrane”.

Działacz wszechstronny

Aktywnie działał w organizacjach laikaty katolickiego. Był współzałożycielem Klubu Inteligencji Katolickiej w Krakowie, członkiem Papieskiej Rady ds. Kultury.

Po przejęciu w 1953 r. „Tygodnika” przez grupę PAX-u, zaczął wykładać historię sztuki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Przez wiele lat, do 1980 r. władze komunistyczne blokowały starania o profesurę Woźniakowksiego.  – Jego badania nad dziejami teorii sztuki i krytyki artystycznej w XIX w. były pionierskie na gruncie polskim – mówi prof. Wojciech Bałus, dyrektor Instytutu Historii Sztuki UJ.

Zasłużył się również dla kultury polskiej inicjując w 2001 r. jako najstarszy wnuk Jana Gwalberta Pawlikowskiego, przekazanie w darze Bibliotece Jagiellońskiej archiwum rodzinnego Pawlikowskich z rękopisami m. in. Mickiewicza, Słowackiego, Wyspiańskiego, Kasprowicza oraz rysunkami: Matejki, Grottgera, Malczewskiego.

Działalność intelektualną łączył Woźniakowski z działalnością polityczną. - Jacek był jednym z przywódców naszej grupy „Tygodnika Powszechnego” i „Znaku”. Czynnie uczestniczył w dyskusjach politycznych naszego środowiska – powiedział Marek Skwarnicki. Woźniakowski był potem m. in. członkiem Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie, uczestnikiem obrad Okrągłego Stołu. W latach 1990-1991 zaś prezydentem Krakowa.

Wielokrotnie honorowano go nagrodami i odznaczeniami. W 2006 r. prezydent Lech Kaczyński nadał mu krzyż komandorski Orderu Odrodzenia Polski, otrzymał również francuską Legię Honorową i srebrny medal „Cracoviae Merenti” za zasługi dla Krakowa.

Osobiście był człowiekiem pełnym uroku, błyskotliwym, dowcipnym. „ Jacek Woźniakowski to m. in. a) szlachcic, ułan, fasonowiec; b) demokrata, przyjaciel wszystkich pogardzanych i ośmieszanych; (...) i) zamiłowany domator, choć nigdy nie go w domu; p) patriota bez złudzeń na temat niektórych wstydliwych kulisów polskości, ale nader wrażliwy, gdy mu nadepnąć na jakiś polsko-tradycyjny odcisk. (...) Taki właśnie jest Jacek: złożoność w nim sprzeczności i rozmaitości daje w istocie osobowość twórczą i życiową całkiem jednolitą” – wspominał w swym „Alfabecie Kisiela” jego przyjaciel Stefan Kisielewski, wieloletni publicysta „Tygodnika Powszechnego”.

 

Tekst ukazał się niegdyś na łamach krakowskiej edycji „Gościa Niedzielnego”.

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Kultura