Blog
Przechadzki po Bibliotece
Bogdan Gancarz
Bogdan Gancarz Dziennikarz, historyk. Redaktor "Gościa Niedzielnego" i "ARCANÓW", ganjo@poczta.onet.pl
3 obserwujących 65 notek 46789 odsłon
Bogdan Gancarz, 7 września 2015 r.

(LX) Ściąga jako dzieło sztuki

327 4 0 A A A

Nowy rok szkolny rozpoczęty. W szkołach pojawią się więc kolejne ściągi. Są bowiem stare jak świat. Wzmianki o nich wspomina się w licznych wspomnieniach szkolnych i w powieściach m. in. w „Edukacji Józia Barącza” Józefa Bieniasza i „Sposobie na Alcybiadesa” Edmunda Niziurskiego.

Naukowo potraktował je zaś prof. Ignacy Schreiber (1902-1939) w pracy „Ściąga w praktyce szkolnej” (Kraków 1938, Księgarnia Nauka i Sztuka).

Schreiber był doświadczonym pedagogiem szkół średnich w Częstochowie. Miał okazję obserwować rozmaitość ściąg. „Mają one różny wygląd, do różnych używane są celów i w różny wykorzystywane sposób; ale spotykałem je wszędzie, od najniższych do najwyższych zakładów szkolnych, w rękach uczniów zdolnych i niezdolnych” – pisał Schreiber.

Ustalił dwie podstawowe przyczyny ich używania: „jedną z nich jest brak wiedzy względnie umiejętności, drugą brak równowagi psychicznej, która uniemożliwia posługiwanie się swym stanem posiadania”.

Za wspomniane braki w wiedzy Schreiber obwiniał przede wszystkim ówczesne metody nauczania,   nie zaś lenistwo uczniów. „Dawniejszy uczeń napotykał na ogrom trudności, które musiał od najmłodszych lat pokonywać. (...) W dobie obecnej dąży się do ułatwienia uczniowi opanowania materiału do spreparowania go w ten sposób, aby uczeń przy minimum wysiłku mógł pojąć i przyswoić sobie możliwie jak najwięcej. (...) Większość dzieci oduczyła się pracy w jej właściwym, twórczym znaczeniu i tylko niewolniczo reprodukuje opanowane pamięciowo i w pewnym ustalonym porządku wiadomości czy raczej teksty.” – pisał autor „Ściągi w praktyce szkolnej”.

Prof. Schreiber uznawał wprawdzie szkodliwość stosowania ściąg, niemniej uważając  iż ich używanie wypływa z wadliwego systemu szkolnego stwierdzał wprost: „Każda istota ma prawo obrony przed czynnikami, które je niszczą. Ściąga jest ustaloną i tradycyjnie renomowaną samoobroną ucznia”.

Schreiber  wyróżnił kilka typów ściągaczy. „Elementem, który używa najwięcej ściąg, są uczniowie, wykazujący średnie postępy. Ci właśnie najwięcej zabiegają o uzyskanie dodatnich ocen, każda bowiem nota niedostateczna jest dla nich ogromnie groźna” – stwierdził.

Nie wahał się przy tym napisać, że „ściąganie jest sztuką – sztuką stosowaną”.

I jak w artystycznym rzemiośle tak i w ściąganiu istnieje artyzm i partactwo. O artyzmie decyduje talent ściągacza. Są uczniowie, wykazujący specjalne zdolności w tej dziedzinie, jak i inni, którzy mimo wieloletniego doświadczenia nie wychodzą nigdy poza miarę przeciętności i nawet nabyta przez nich  wprawa ma jakieś cechy ociężałości i nieudolności. Trening, rzecz prosta, odgrywa tu znaczną rolę, ale dopiero na drugim po uzdolnieniach czy dyspozycji psychicznej miejscu: inaczej będzie posługiwał się ściągą nowicjusz, inaczej rutynista, ale zawsze lepiej utalentowany początkujący niż niezdolny acz stary wyjadacz. Klasa nienawidzi partaczy i boi się ich panicznie; wystarczy, aby taki pasażer dał sobie odebrać bryk przez nauczyciela, a będzie on mógł według posiadanego wzoru wykryć każdego ucznia, który się nim posługiwał. Jeżeli ściągacz nawet wpadł, musi to przyjąć jako dopust Boży i nie wolno mu pod żadnym pozorem tracić głowy i sypać kolegów; tego wymaga zwyczajowa moralność społeczna klasy. Marzą natomiast uczniowie o posiadaniu w swym gronie jak najwięcej ilości mistrzów fachu ściągania. Mistrz taki bowiem potrafi sam przepisać zadanie ze ściągi, podać ją dalej, zrobić drugą dla kolegi, usadowić  się tak z zeszytem, aby chociażby jeden z uczniów mógł od niego zadanie odpisać i jeszcze ze dwom podyktować tekst. Do czego prowadzi szlachetny talent i pracowite ćwiczenie!” – stwierdził Schreiber.

Osobowość nauczycieli uważał Schreiber za dominującą przy rozpowszechnianiu ściąg. Jedni bowiem zwracają baczna uwagę na uczniów i  bardzo często wychwytują próby ściągania. Inni zaś niezbyt zwracają uwagę na to co się dzieje w klasie, w trakcie klasówek czytają gazety, więc tutaj ściąganie święci triumfy.

Autor broszury dokonał również podziału ściąg zarówno ze względu na cele przeznaczenia i formy wykonania. Jedne z nich są przeznaczone do odpowiedzi ustnych inne zaś do pisania zadań szkolnych. Są ściągi indywidualne i zbiorowe (wówczas jeden wzór ściągi  mógł służyć całej klasie).

Istotne jest również rozróżnienie ze względu na treść. Jedne służą jedynie do prostego odpisywania, inne zaś, zawierające np. wzory matematyczne, słówka, mają jedynie pomóc w wykonaniu zadania szkolnego.

Do tej drugiej kategorii należała ściąga, na którą szczególną uwagę zwrócił prof. Schreiber.

„Najoryginalniejsza chyba była ściąga, jaka odkryłem u jednego ze swych uczniów, prymusa klasowego, chłopca o chorobliwej wprost ambicji, który nie zadowalał się stopniem bardzo dobrym, lecz marzył zawsze o tym, żeby zrobić wszystko lepiej od swych kolegów. Jako temat klasówki z języka niemieckiego wyznaczyłem dzieciom jeden z przerobionych wierszy. Wspomniany uczeń posługiwał się ściągą tak niewprawnie i nieudolnie, że rychło ją odkryłem; ale na pasku papieru, który mu odebrałem, nie było ani jednego słowa, tak że w pierwszej chwili nie mogłem zorientować się, jaka kryje tajemnice” – wspominał Schreiber.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @SOWINIEC Ja tylko zrelacjonowałem mniej lub bardziej udolnie to, co wydawało mi się...
  • @GRAB JEDEN W szklaneczce była woda mineralna.
  • @Autor Oto nasz Sowiniec pozdrawia ze szpitala.

Tematy w dziale Kultura