Wielką mantrą powtarzaną przez wszystkie media, jest podnieta, że Polacy są jedną z najtańszych sił roboczych na Świecie. Bo tu będzie fabryka, a tam centrum usług księgowych dla Siemensa. Jesteśmy europejskim Chino- Indio- Meksykiem, bez silnego kierownictwa i znaczenia w Świecie. Wypożyczalnia niewolników. W totalnym niskim stopniu kreatorem.
Kanałem przelotowym, gdzie pracownicy harują największą ilość czasu, niszcząć sobie życie rodzinne i osobiste, w stresie i bezsensie. Kto by się tym przejmował, gdy wystarczy przytoczyć wypowiedź jednego socjologa- kłamcy, który powie, że Polacy są jednym z najszczęśliwszych narodów na Świecie.
Zawsze chciałem zadać pytanie, które często było mi stawiane przez obcokrajowców, dlaczego Polacy mają taki smutny wygląd, a większość z nas zamiast uśmiechu, ma podkowy w dół, tak już wryte w mimikę twarzy, że przez neurony lustrzane zasmuca całą resztę. Co z tego? Można twierdzić, że jesteśmy szczęśliwi wbrew prostym obserwacjom rzeczywistości. Nie chce oczywiście całego zła w Polsce, zganiać np. na kapitał międzynarodowy, tylko na ogromne kłamstwa, które zagościło w polskich mediach m.in. dzięki wytrwałej pracy tygodnika Wprost.
Chciałbym zwrócić uwagę, że niskie koszty pracy degradują całą naszą społeczność.W połączeniu ze wspólnym rynkiem, na którym przecież muszą panować takie same ceny, na energie, telekomunikacje i w jakiejś mierze na dobra podstawowe, polska doprowadzana jest do powolnego upadku gospodarczego.
Większość wpływów podatkowych bierze się z konsumpcji. Nałożony na nią podatek Vat jest głównym wpływem do budżetu. Niskie pensje, a z tego co pamięć mnie nie myli, około 60% pracowników zarabią poniżej średniej krajowej, powodują też niskie wpływy na składniki emerytalne, rentowe, zdrowotne. Niskie pensje wpływają oczywiśćie na niską konsumpcje i zmniejszone wpływy podatku VAT. W tkance społeczno- ekonomicznej widać, jak kończy się ta droga rozwoju. Patrząc na przestrzeń publiczną Polska przypomina III Świat. Infrastruktura pada, ponieważ państwo nie ma pieniędzy. Lub źle nimi gospodaruję.
Owszem Od wejścia od UE odnotowujemy poprawe, jednak cała gospodarka kręci się głównie na kredytach zaciąganych przez państwo, jednostki samorządowe i obywateli. Jakby nie patrzeć, jest to główny powód dla którego skolonizowana w latach 1993-2011 gospodarka, bez zastrzyku pieniędzy zaczęłaby się zapadać.
Jako, że kilka milionów osób wzięło sobie kredyt na mieszkanie, ich potencjalne konsumpcja została obniżona przez wielkie marże, jakie zapanowały na rynku nieruchomości. Raz- zostało wepchnięte do obiegu, góry nowych pieniędzy, co napędziło inflacje cen mieszkań, dwa sektor budownictwa przez potworną sitwą-złodziejską- administracje jest największą kulą u nogi naszego kraju. To zwyczajne wampiry, które żerują na nieefektywności systemu.
Wspólny rynek. nie pozwala na dyskryminacje cenową. Większość dóbr musi ostatecznie kosztować tyle samo w Polsce i Niemczech. Żaden ekonomista nie postuluję równych pensji, bo gdzie Niemieckie firmy zarabiały tyle pieniędzy.
Tu pojawia się problem dla krajów takich jak Polska, która konkurują o kapitał międzynarodowy głównie zapewniając niskie koszty pracy w gospodarce. Jako, że ludzie muszą spełniać swoje potrzeby egzystencjalne, problem pojawia się w sektorze dóbr II i III rzędu.
Druga zaś kwestia to niska baza, od której ściągne są podatki.
Ostatecznie problem leży w korupcji, administracji. przeregulowaniu, zbytnio rozrosniętym zachodnim kapitale bankowym, który łupie polskich obywateli niemiłosiernie, a nadze wszystko w zwykłym bałaganie i beznadziejnej organizacji.
Nie zgadzam się też z poglądem, że niskie koszty, są czymś zbawiennym i wielkią politowania godną propagandą, tyczącą się pensji minimalnej, która nie może być podwyższana. Ona przede wszystkim powinna być podwyższona poprzez redukcje podatków dla najbiedniejszej 50% dolnej części społeczeństwa. To naprawde nie taka duża kwota, by swoich obywateli- niewolników, nie zarżnąć całkowicie, francusko- niemieckim pomysłem na gospodarkę, który właśnie dogorywa, a jedynym jego przeznaczeniem jest koniec.
Polscy dziennikarze ekonomiczni, muszą nauczyć się, czymś jest polski eksport, jak ważna jest narodowość przedsiębiorstw w gospodarce, by zrozumieli, że jedyne co obecnie uprawiane jest na wielką skale, to najem niewolników za niskie stawki, na śmieciowych umowach, z kiepskim perspektywami dla wszystkich tych, którzy wyladują w dolnym 90% przedziale społeczeństwa.
Drodzy Państwo, kolonizacja polskiej gospodarki, a w niej oddanie telekomunikacji, banków, które tworzą kapitał z powietrza(polskiego), i w dodatku są k...wsko drogie, energetyka, kopaliny, supermarkety, to już w największej części trafiło za łapówki do zachodniego kapitału, który przyjeżdza tutaj zarabiać pieniądze. Mówiąc wprost i bez ogródek, wywozić stąd więcej kapitału, niż przywozić.
Czas na zmiane. W filozofii funkcjonowanie gospodarki, organizacji, i innowacyjności.
Polska zbankrutuję tak jak Grecja. Są limity zadłużenia, którego nie można przekroczyć. Bez tej nowej energii- nowego kredytu, gospodarka zacznie staczać się w dół po równi pochyłej. Tu nie ma cudów. O ile od Grecji, Niemcy zażądali wysp, Chińczycy portu w Pireusie, to od Polski mogą zażądać swojej Pruskiej Ziemi- Warmii, Mazur, Pomorza czy Ziemii Lubuskiej. To w końcu strasznie zapadnięte tereny, jednak przy okazji najlepsze tereny pod względem rekreacji i życia. W 2016 roku, można doprowadzić kolejny kraj do upadku. A droga do upadku będzie wiodła przez kolejne podatki. Nakładane bez żadnej logiki na ludzi, którzy przez obecne opodatkowanie pracy, paliw, używek ledwo już zipią.
Od wejścia do UE, rolnicy oprócz dopłat, są w jakiś sposób ograniczeni przez biurokracje UE. Czy cieszyć się z polskiego eksportu żywności, gdy na najniższe pensje w UE, nakładane są pośrednio podwyższone ceny żywności, które przez dopłaty powinny raczej spadać, niż rosnąć. Gdzie tu logika, i w kogo interesie jest UE. Jestem przekonany, że nie w naszym.
Podsumowująć niskie koszty pracy powodują:
- niską konsumpcje i obniżony standard życia,
- niski popyt na usługi lokalne, które nie mogą zaistnieć,
- wielksze wyciskanie własnych obywateli przez aparat administracyjny. Gdy więcej zostaje dla wujków z zagranicy, trzeba bardziej docisnąć własnych obywateli. Myślę, że kilkuletnie dzieci to rozumieją
Jeśli ciągle cię to wszystko nie przekonuję, bo kłamstwo już tak wryło sięw mózg.
To wytłumacz mi, dlaczego w niemieckiej fabryce przy niemieckiej granicy, pracownicy dostają pensję 300 Euro. Kilkadziesiąt dalej po zachodniej stronie w tym samym koncernie 1300 Euro. Oczywiście nie da się tego wytłumaczyć dyrdymałami o wspólnym rynku, zapewniam, że zapętlicie się, choć z przyjemnością podystkutuję. Ktoś odważny?



Komentarze
Pokaż komentarze