Kronika Kontrasa
25 III 2011r.
Debata na temat OFE-
- Rostowski na pewno wypadł lepiej, choć był w o tyle trudnej sytuacji, że nie chciał lub nie mógł powiedzieć wszystkiego, stąd dosyć mętne wywody o wyroku Trybunału Konstytucyjnego zamiast powiedzieć budowniczemu 3RP, że jak to „jego oszczędności” w OFE to niech spróbuje je sobie podjąć. Jednak z drugiej strony Rostowski miał jako inteligent o niezłych genach zadanie ułatwione, bo debata potwierdziła, że polską transformacją kierował człowieczek na intelektualnym i cywilizacyjnym poziomie gorszego taksówkarza, który powtarza „to co wszyscy Panie wiedzą”, że socjalizm jest zły, a rząd krzywdzi poczciwych ludzi i nie rozumie tego co przecież Panie każdy wie, że prywatne jest lepsze od państwowego, a „politycy” są źli. Dyskusja o OFE to był także niezły sprawdzian tego kto jest w Polsce kim, no i niestety okazało się, że interesy á la (nomen omen) Lewicka są na ogół ważniejsze od Rzeczpospolitej. SLD najpierw owszem coś przebąkiwało o wolnym wyborze, ale skończyło się na mętniactwie, że młodzi powinni więcej płacić do OFE bo „mocno wierzą w rynek, i są przekonani, że akcje będą rosły” – jasne, jak kto głupi niech się topi - tako rzecze lewica A.D. 2011, PiS niby słusznie domaga się swobody wyboru, ale wszystko to w otoczce ataków na rząd, który… a jakże „dobiera się do naszych pieniędzy”, aha i jeszcze „działa doraźnie żeby łatać dziurę budżetową”. No fakt, Gilowska obniżając podatki najbogatszym rujnowała budżet „systemowo" i na dłuższą metę. Wszystkich przebił jednak Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Solidarność, który OFE broni znacznie goręcej niż praw pracowniczych. A media? Przyzwoicie zachował się Przegląd pokazując życiorysy finansowe Lewickiej (to przykład wręcz archetypiczny: najpierw Solidarność, potem rząd AWS, a na koniec synekura w OFE), Góry itp., w lewicowym chyba programie 1 Polskiego Radia kawę na ławę wyłożyła profesor Leokadia Oręziak, W Myśli Polskiej JE (Jan Engelgard?) celnie zapytuje dlaczego Jarosław Kaczyński nie podjął tego tematu (OFE) podczas dwu lat rządów. (Na usta ciśnie się odpowiedź: bo walczył z Lepperem, a jako prawdziwy mąż stanu potrafi odróżniać rzeczy ważne od mniej ważnych) W mediach radiomaryjnych jak zwykle rozsądnie Małgorzata Goss i kilku jej rozmówców w ND, ale z kolei w dziennikach RM ciągle dopuszcza się do głosu takich ludzi jak Rybiński (profesor?), no i na koniec w czwartkowym felietonie przebił wszystkich pro ofowskim zapałem i demagogią Antoni Macierewicz. Jeżeli ktoś miał jakieś złudzenia co do niezależności i uczciwości Rzeczpospolitej z przynależnościami, to po sprawie OFE już nie powinien ich mieć. W NCz niby krytyka, ale jak zwykle w sekciarskim, antypaństwowo-„wolnościowym” sosie.
A ja myślę, że jak mawiał jeden z Bohaterów „Lewej wolnej” „słowa są dla niekomunistów, dla komunistów liczą się tylko czyny”. A te są takie, że Tusk ruszył OFE i zrobił pierwszy krok na drodze do demontażu tej maszynki do grabienia Polaków, a że zrobił to dlatego, że jest dziura budżetowa? Pewno tak, ale zrobił.
Drugi punkt zyskał u mnie Sikorski
za odpowiedź w sprawie roszczeń Amerykanów i Żydów, no kto by się spodziewał, że platformiarze przywołają dawny gomułkowski układ i jeszcze z sarkazmem dobrej jakości przypomną jak to było w czasie drugiej wojny światowej. No, no.
A swoją drogą to kolejny dowód na to, że Gomułka był nie lada mężem stanu, dobre skutki jego działań widać nie tylko po dzisiejszej popularności na wolnym rynku skromnych i solidnych mieszkań jakie wtedy budowano, ale przede wszystkim po dalekowzroczności jego polityki zagranicznej. Niestety, zaraz po jego największym sukcesie na scenę wkroczył ten biedny "Janek Wiśniewski", i zaczęło się padanie cywilizacyjne, które trwa do dzisiaj.
Ciekawe rzeczy dzieją się w krajach arabskich
Człowiek ma wrażenie jakby wrócił do szczęśliwego XIX wieku kiedy to nasi mieli Maximy a tamci dzidy, a my Polacy po naszym chwalebnym powrocie na należne miejsce w Europie, do której przecież należymy od 1000 lat, możemy jakoś nadrobić pechową nieobecność w tamtych czasach i radować się tym, że ci z Maximami to nasi sojusznicy, a tamci z dzidami to źli, niedemokratyczni, plemienni kacykowie. Słucham sobie tych newsów w BBC, takie to wszystko obiektywne: siły sojusznicze dokonywały nalotów na cele w Libii, źródła libijskie zbliżone do pułkownika Kaddafiego utrzymują, że są straty wśród ludności cywilnej, ale inne źródła tego nie potwierdzają. Biedny ten Kaddafi i te jego źródła, nie mają mocy, jak źródła nie mają mocy to klops.
Teraz jeszcze wyzwolimy Syrię, potem to wszystko przyzwoicie zadłużymy w naszych „zachodnich” bankach, zdemokratyzujemy w stylu Kosowa, porządnie ogrodzimy pola naftowe i będzie porządek panował na Bliskim Wschodzie, aha jest jeszcze Iran, ale jego demokratyzacja to tylko kwestia czasu. A my Polacy będziemy sobie to oglądać w TVN i fajnie nam będzie.
No i jeszcze á propos.
Ciągle słyszę, że kryzys i nędza w krajach arabskich biorą się stąd, że jest tam dużo mężczyzn młodych (chyba gdzieś są też kobiety?), którzy nie mają pracy, więc nie mają pieniędzy, więc nie mogą się żenić, więc są rozdrażnieni, i stąd te rewolucje. A przecież duża liczba ludzi to ponoć recepta na dobrobyt i uniknięcie kłopotów z emeryturami. Czekam na jakieś wyjaśnienia ze strony dr Marka Czachorowskiego, dr Cezarego Mecha czy miłego skądinąd Jana Marii Jackowskiego. Jak to jest, skąd te kryzysy, stąd, że za dużo nas czy za mało?
Kontras


Komentarze
Pokaż komentarze (1)