kontras kontras
396
BLOG

Prawdziwe reformy wcale nie bolą. Kronika Kontrasa 1 IV 2011r.

kontras kontras Polityka Obserwuj notkę 0

 

Prawdziwe reformy wcale nie bolą. Kronika Kontrasa 1 IV 2011r.

 

I tak Tusk znowu zyskał u Kontrasa punkt

bo napisał zdanie, które ze względu na jego celność pozwolę sobie przytoczyć: "Uważam, że prowadzę dość sprawny rząd, który nie uniknął potknięć, ale który realizuje konkretne projekty i cele. Dla niektórych są złe, bo niewystarczająco kontrowersyjne, bo nie rujnują życia całym grupom społecznym. Nie zasługują więc może na zachwyt i ekscytację, na określenie "głęboka reforma".

Rzadko kiedy się zdarza, żeby demokratyczny polityk powiedział publicznie coś mądrego, a już szczególnie polityk 3 RP. A tu zdanie trafiające w sedno problemu. Otóż publicystom, głównie tak zwanym prawicowym, reformy kojarzą się zawsze z odbieraniem ludziom praw (zwanych na tę okazję przywilejami), dotyczy to także „prawicowych” polityków (patrz np. pomysły na blogu Libickiego jak zrównoważyć finanse publiczne – zabrać, zlikwidować, itp.). W tym celu szczuje się na siebie poszczególne grupy lub wszystkich kolejno na wybrana grupę. Odbierze się im dzisiaj „przywilej” i wszystkim będzie lepiej, tylko, że jutro na pewno się okaże, że przyszła kolej na Ciebie i teraz ty jesteś uprzywilejowany, a inni maja jeszcze gorzej, więc morda w kubeł i poświęcać się dla dobra ogółu oraz„gospodarki” czyli bankierów i innego tałatajstwa. Często można znaleźć wprost wyrażane opinie, że „reformy”, nie co ja mówię, „prawdziwe reformy muszą boleć”, jak nie bolą to znak, że są nieprawdziwe. Czytając takie teksty coraz bardziej skłaniam się do opinii, że w polityce o wiele ważniejszy od lewicowości - prawicowości jest podział według typów psychicznych. Piszący takie zdanka publicyści i pseudoeksperci przypominają mi ludowe przekonanie o tym, że dobre lekarstwo musi być niesmaczne, prawdziwa kuracja okrutna, dziecko bite, a hołota trzymana za mordę. Jest w tym jakaś mieszanina sadyzmu i ponurej wiary, że aby wszystkim kiedyś było lepiej, to najpierw każdemu z osobna musi być gorzej. Posłuchajcie mnie sadyści na dobrych posadkach, które wam się wydają niezagrożone reformami. Otóż właśnie prawdziwa reforma to zmiana na lepsze. Przekonanie o tym, że najpierw musi boleć, żeby  kiedyś potem było lepiej, jest wymysłem wynikającym z deficytów psychicznych i starych zabobonów, dlatego tak myśli także Balcerowicz i wielu ludzi z awansu, którzy kariery uniwersyteckie i medialne zawdzięczają temu, że w swoim czasie zapisywali się tam gdzie trzeba. Prawdziwe reformy nie bolą, one sprawiają ulgę i to od razu. Bo czy zniesienie pańszczyzny, wprowadzenie ubezpieczeń społecznych wiązało się z jakimiś wyrzeczeniami i cierpieniami, czy wprowadzenie u zarania Polski międzywojennej 8 godzinnego dnia pracy i wielu innych praw pracowniczych bolało? Może bolało co ciemniejszych, egoistycznych wyzyskiwaczy, ale to były wyjątki. Tak samo dzisiaj przywrócenie skali podatkowej z przed Gilowskiej, czy podatku spadkowego bolałoby tylko małą grupę wyobcowanych ze społeczeństwa wrogich cudzoziemców i ich najemników udających dziennikarzy. Zlikwidowanie OFE bolałoby Lewicką, profesora Górę, działaczy NSZZ Solidarność i garstkę oligarchów, ale przyniosłoby ulgę milionom uczciwie pracujących Polaków. Jakakolwiek sensowna zmiana prawa, zmiana organizacji pracy, stosunków na linii pracownik – pracokupiec nikogo uczciwego by nie bolała. I Tusk znakomicie to wychwycił (co nie znaczy, że zgodnie z tym postępuje, to raczej jego sukces publicystyczny). A swoją drogę ciekawe czy jak zwiększano pańszczyznę to mówiono, że to reformy i np. u Branickiego pracują jak pan Bóg przykazał 5 dni w tygodniu, a u Potockiego są przywileje i nieroby muszą chodzić na pańskie tylko 4, więc czas skończyć z przywilejami?

W ogóle to cała krytyka jaką uprawia opozycja, że niby Tusk jest zły bo kieruje się sondażami jest guzik warta. Bardzo dobrze, jeśli się kieruje i bardzo szkoda, że Kaczyński się nie kierował jak rządził. W końcu na czym polega demokracja? Ludzie chcą małej stabilizacji, chcą żyć i pracować w spokoju, a jak słyszą, że „będą reformować” to skóra im cierpnie, a przez plecy przebiegają dreszcze. To nie znaczy, że w Polsce nie trzeba wiele zmieniać, i że nie trzeba walczyć z niektórymi „reformami” Tuska (np. tymi które po cichu, ale konsekwentnie prowadzi ta upiorna Hall i złowrogi Boni, trzeba, ale te reformy, które trzeba zrobić, zwykłych uczciwie pracujących ludzi wcale nie będą boleć, a nawet sporej liczbie cwaniaków pomogą trochę podreperować kondycję moralną. Jakie reformy chce zrobić obecna opozycja? Nikt tego nie wie, wiemy tylko, że rząd jest zły bo nie reformuje, a reformy opozycji gdy już dojdzie do władzy będą głębokie, systemowe i radykalne, ale jakie to zobaczymy jak wróci niezastąpiona Gilowska i broniący OFE niczym ciepłej posady Krzaklewskiego NSZZ Solidarność. W całym naszym fatalnym XX - leciu 3RP (ona ponoć ciągle się transformuje – czyżby prawicowy trockizm?)  zanim doszlło do wielkiego boomu i kryzysu, najważniejsze wskaźniki opisujące jakość życia zwykłych ludzi poprawiały się zawsze wtedy gdy rządzili ci co  reformowali, stosunkowo niewiele, czyli nie Balcerowicz i nie AWS. Z tym, że „reformy” tego ostatniego przyniosły klęskę długofalową, jeszcze w Magazynie Obywatel (nr 04, jesień 2001) napisałem po wyborach: „Solidaruchy jak zwykle gdy przegrywają, nie potrafiły okazać nawet cienia klasy. Natomiast jedno powtarzane przez nich przy tej okazji stwierdzenie jest niestety prawdziwe: rezultaty czterech reform dadzą jeszcze o sobie znać w przyszłości.” O Boże jakiż ja byłem przenikliwy.

Czy to znaczy, że ja już popieram Tuska i PO, nie, nie, ciągle naiwnie liczę na coś lepszego, że ten durny PiS coś pokapuje, więc wychodzi znowu (o paradoksie), że go walę po głowie jak kochający ojciec, który wie, że dobra nauka musi boleć, zanim na dobre wejdzie do mózgu.

 

Bank Światowy i Komisja Europejska też próbują nauczyć czegoś polskich polityków.

sporządził jak na niego całkiem sensowny raport na temat polskiej polityki transportowej, w którym zwraca uwagę na zasadniczy błąd jakim jest preferowanie transportu samochodowego kosztem kolei. Natomiast KE walczy z polskim rządem żeby pieniędzy zaoszczędzonych na przetargach kolejowych nie przeznaczał na autostrady tylko na kolej właśnie. A polscy ciemniacy z „elit politycznych" (w tym nowy wiceminister odpowiedzialny za kolej) z uporem zakompleksionego ćwoka, walczą o to żeby na kolei nadal było gorzej, bo kolej to panie komuna, musi upaść, jest dotowana i tym podobne brednie, a autostrady to Panie jest to. Szczególnie szkodliwą role odgrywa też poseł Piechociński udający zwolennika kolei, a od lat w komisji infrastruktury współodpowiadający za to, że pieniądze na transport idą tylko na drogi. Kaczyński owszem krytykuje Grabarczyka za chaos organizacyjny na kolei, ale o zasadniczym problemie polskiej polityki transportowej jakim jest zupełnie wyjątkowy w Europie stosunek wydatków na kolej i drogi ani mru mru (dla przykładu w Czechach na przestrzeni ostatnich 15 lat wydatki te kształtują się   jak 2 do 1, w 3 RP w tym roku jak 10 do 1, a w okresie 10 lecia oficjalnie jak ponad 5 do 1). Dlaczego? Może nie rozumie, nie czuje co jest dzisiaj nowoczesne w dobrym tego słowa znaczeniu, a może i on czyta sondaże i nie chce podpaść kierowcom, i dlatego tak naprawdę niczym nie różni się od PO? A to by było.

 

Piotr Zaremba wysmażył w Plusie Minusie sążnisty tekst o polskiej „prawicy”.

Jakież tam subtelne, niemal mistyczne rozważania o "pewnym typie wrażliwości”, „charyzmie liderów” i generalnie o niuansach psychiczno mentalnych w stosunkach między Rokitą, Kaczyńskim, PJN, którzy „dają sobie znaki”, niczym jakieś obrażone paniusie na klatce schodowej. Natomiast o rzeczach realnych czyli o gospodarce malutkie pół podrozdzialiku i to ogólniutkiego bo jak pisze: „To paradoks, ale najmniejszą wagę przykładałbym do deklaracji gospodarczych – choć obaj liderzy krzątają się wokół nich najbardziej zawzięcie.” To nie żaden paradoks tylko logika systemu i odbicie tego kto naprawdę rządzi. Krzątają się, ale chodzi im jedynie o to żeby coś powiedzieć, ale i nie daj Boże nie powiedzieć czegoś konkretnego, bo wtedy można by się narazić jakiemuś lobby, a to lobby ma kasę i media, i jak się zdenerwuje to wtedy spadnie im popularność.

 

Z kolei Piotr Semka tłumaczy się internautom,

że porównuje „wolną Polskę i PRL”. Ależ panie Piotrze „prawo do nieograniczonych porównań to podstawa wolnej dyskusji”, (na pewno Pan wie z kogo to), a porównywanie niektórych okresów PRL (które nawiasem mówiąc różniły się pod wieloma względami bardziej od siebie nawzajem niż od „wolnej Polski”) do 3RP, to na serio kopalnia intelektualnych inspiracji, wszystko jeszcze przed Panem.

 

Minister Drzewiecki

miał jednak rację – Polska to dziki kraj. Otóż jakaś oficjalnie działająca firma organizuje rajd quadów z Władysławowa do Tatr. Mają jechać bezdrożami, by dać wyraz swojej pasji, uwielbieniu przygody, wolności i odreagować stresy. Na internetowych forach sporo dyskutantów i głosów krytycznych, ale „polityków” w tej sprawie nie słychać. Ważniejsze są delikatne sygnały wysyłane przez Jarka do Jasia i hamletowskie stany psychiczne pozostałych liderów, o liderkach nie wspominając. No i z tym Drzewieckim żartowałem – wygląda mi na faceta, który dzikość rozumie na opak i klnie, że ci ludzie tacy zawistni, nie mogą znieść, że kogoś na quada stać, a ich biedaków nie. Pokochałbym Kaczora gdyby stanął na czele obywatelskiej akcji blokującej to barbarzyństwo i przygotował zmiany w prawie w ogóle uniemożliwiające tego typu „rozrywki” tam gdzie chodzą na wędrówki normalni ludzie i gdzie spokojnie żyją inne, lepsze zwierzęta. Ale pamiętam jak za rządów PiSu motocyklista rozjechał turystę w Beskidach, prokuratura nawet nie skierowała aktu oskarżenia do sądu, a minister Polaczek odsyłał interpelujących do Dorna, podczas gdy Dorn do… Polaczka.

                         

                                                                                                                                                 Kontras

kontras
O mnie kontras

socjalkonserwatywnopostępowy, w granicach prawa oczywiście.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka