„Trza iść.”
Długo się wahałem czy coś pisać przed wyborami. Podobnie jak wielu moich niszowych kolegów oraz co ciekawe jak większość Polaków, nie mam partii swoich marzeń, ba nawet solidnie swojej, bez marzeń.
Od lat w zasadzie jest to samo, człowiek chciałby oddać glos na kogoś kto jest jednocześnie ekologiczny, przyzwoity, mądry, sprawiedliwy. Znaleźć połączenie tych cech jest jednak ciężko nie tylko w polityce, byłoby to wręcz dziwne, bo tak samo w dzisiejszej Polsce trudno jest znaleźć jakąś grupę udanych, harmonijnie wyciosanych ludzi. Moim biologicznym zdaniem jest to nawet widoczne w koślawości figur, grubociosanych twarzach, niekształtnych czaszkach. No i w minach, a to zbolałych, a to agresywnych, a to szyderczych, a to skrzywdzonych, a to obrażonych. Taki nasz los, taka nasza psychofizyczna konstytucja, taki poziom cywilizacyjny. Ludzi tak zwanych rasowych wytłuczono.
Co ciekawe nie mam już jakichś gorętszych w sensie negatywnym uczuć do partii rządzącej. Podobnie jak profesor Żyżyński z list PiSu uważam, że ten Rostowski nie jest najgorszy, a jak słyszę Beatę Szydło to zaczynam go nawet lubić. To jednak on ruszył OFE, i wbrew różnym prawicowym durniom bredzącym o „swoich” czy też „prawdziwych” pieniądzach, których nie mogą podjąć, a które tego roku znów stopniały, podczas gdy w ZUSie zostały godziwie zrewaloryzowane, Rostowski zrobił tym jednym ruchem dla Polski więcej dobrego niż zaszkodziła jej Gilowska likwidacją podatku spadkowego i zniesieniem trzeciego progu podatkowego. A, że zrobił to żeby ratować budżet to prawda, ale budżet to według mnie ważna rzecz. To samo dotyczy generalnego zachowania wobec tak zwanego kryzysu, pamiętając spory w czasie jego początku nie ma wątpliwości, że to on miał wtedy rację. Drugim inteligentnym człowiekiem w rządzie jest sam Tusk, jest dobrym mówcą, i prezes nigdy by go w żadnej debacie nie zmiażdżył, Tusk jest na to za zręczny, za gibki, za szybki, w dodatku znakomicie umie włożyć w swoje wypowiedzi właściwy emocjonalny i moralny ton, nadający im pozory szczerości i autentyzmu, on czuje bluesa, a Kaczyński nie, choćby nie wiem jak się starał. Całe to gadanie o tym, że Tusk nic nie robi, a tylko dba o PR jest g.. warte, szczególnie gdy gadają tak wyznawcy kultu Ronalda Reagana, który tak samo jak Tusk lubił już w piątek wsiąść do helikoptera i wyjechać na rancho. Też bym tak robił, szef nie jest od tego żeby się przepracowywać, ale być wypoczęty, mieć przemyślane sprawy strategiczne. I Tusk taki jest, w dodatku podoba mi się, że dba o formę fizyczną. Co ważne, to bokser, który umie zrobić unik, zbierać punkty w defensywie, jak choćby wtedy kiedy mówi, że kiedyś był liberałem, a dzisiaj zrozumiał, że to Tadeusz Mazowiecki miał ponoć rację, gdy mówił o wadze spraw społecznych, i mniejsza o to, że ten sam Mazowiecki odpowiada za dogmatyczną niczym stalinowska politykę Balcerowicza, to wszyscy wiemy, ale to powiedzenie Tuska to właśnie coś co go korzystnie odróżnia od Kaczyńskiego. Swój chłop, umie się przyznać do błędu, rozwija się.
Poza szefem, który dobrze wypada w mediach, sprawnym księgowym, ten rząd ma jeszcze pracowitą mróweczke od funduszy europejskich. Aha jest jeszcze ten Sikorski, który czasem próbuje coś zrobić niezależnie od szefa, zna angielski, jest przystojny, nie kłoci się z Rosją i Niemcami, rytualnie atakuje Łukaszenkę, ale co to ma za znaczenie. Na zapleczu jest kilku macherów wyższego stopnia jak Boni, Bielecki, Lewandowski. Ci dwaj ostatni trochę się otrzaskali w świecie, ten pierwszy to neoliberalny dogmatyk ucharakteryzowany na mędrca, sprawny w naciskaniu na ostanie bastiony praw pracowniczych.
Reszta PO załatwia coś, a to żonie, a to krewnym, a to kolegom, a to lobuje na rzecz tych co płacą na kampanię i pilnują żeby kandydat w mediach nie był zbytnio atakowany. I jakoś to działa. PSL jest poza minister Fedak cały jak ta reszta w PO. Na ogół psują coś efektownie tylko wtedy jak chcą albo raczej muszą coś reformować, ruszyć. Wtedy widać, że ich pojęcie o świecie jest na ogół popłuczynami po jakichś zachodnich nowinkach sprzed kilkudziesięciu lat, przykładem tego reformy Hallowej, wpadki Grabarczyka – nie byłoby ich, gdyby ta cholerna Unia nie dawała na kolej, którą nasi nowobogaccy właściciele SUV - ów najchętniej by zaorali. Minister Kopacz też bardzo sprawnie wpada w ton oburzonej moralnie kobiety, jest w tym podobnie dobra aktorsko jak Tusk i to na pewno łączy tę dwójkę fachmanów od sterowania własnymi emocjami. Oboje mogliby powtórzyć za ministrem Fouchė: a wtedy ty Tallien wejdziesz na mównicę i włożysz w swoje przemówienie całe moralne oburzenie na Robespierre’a, a ja ze swoimi ludźmi obstawię wyjścia.
Ich przeciwnicy to ludzie zacni, wierzący na ogół w istniejący gdzieś prawdziwy wolny rynek, walkę z lewicą i lewactwem, w Amerykę, w to, że naród polski jak lawa, że powinno nas być coraz więcej żeby było z czego płacić na emerytury, że ludzie są ważniejsi od żab i w jeszcze parę innych podobnie głębokich mądrości. Ale, i tu widzę pewną zmianę, w tegorocznej ekipie kandydatów jest trochę, nawet więcej niż trochę ludzi, budzących nadzieję, że swym intelektem, wiedzą, wniosą do naszej polityki odrobinę myśli nieco mniej zacnej, ale mającej jakiś związek z rzeczywistością, co przy ich wysokim morale jest tym czego w polityce potrzebujemy. Wspomniałem już nazwisko profesora Żyżyńskiego, którego widzenie gospodarki dalekie jest od neoliberalnej ortodoksji i który za najlepszego ministra finansów RP po 1989r. uznał Grzegorza Kołodkę. Jest oczywiście Grzegorz Bierecki twórca SKOK - ów, jest Andrzej Gwiazda (zrezygnował z ubiegania się o wizę do USA na skutek upokarzających praktyk stosowanych przez Jankesów, bronił Rospudy) w roku 1989 ostrzegał przed katastrofą jaka nadchodziła, młodzież z KPN wytupywała go wtedy na spotkaniach, startuje współtwórca Arcanów Andrzej Waśko. Są bardzo światłe, pracowite i dzielne kobiety – Barbara Fedyszak - Radziejowska, Józefina Hrynkiewicz, walcząca z korupcją w Krakowie, autentycznie ekologiczna i znająca się na mediach Barbara Bubula. To tylko kilka z osób, które przychodzą mi na myśl. W sumie wydaje się, że Kaczyński sięgnął tym razem po to co mamy najlepszego. Oczywiście jest też trochę ludzi mniej idealnych, ale średnia w PiS jest najwyższa.
Świadomie nie zajmuję się w tym miejscu programami, te wszyscy mają może oprócz Palikota i Nowej Prawicy podobne. Najlepszy ma PPP i Zieloni. Sympatyczny jest Napieralski, tym bardziej im bardziej atakuje go Palikot z Agorą i Urbanem, jednak zbyt wielu jest na jego listach ludzi, których nie wpuściłbym do domu. A w polityce podobnie jak w życiu liczą się ludzie, a nie programy wyborcze, ci najlepsi są dzisiaj w PiS. Dlatego choć są w ojczyźnie rachunki krzywd, jak choćby wspomniane posunięcia Gilowskiej, sprawa Rospudy, elektrowni atomowych, gazu łupkowego, Marcinkiewicz i w ogóle polityka kadrowa, i choć wcale nie wiadomo czy po wyborach prezes znowu nie da głosu pani Szydło czy panu Wiplerowi (w tym sensie należy zgodzić się z Ryszardem Bugajem, że Prezes stosuje zasadę dla każdego coś miłego, a dla takich co myślą jak Bugaj i ja mało, bo i takich wyborców jest niewielu), to jednak lepszego wyboru dzisiaj nie ma. Bojkotu nikt nie zauważy, jak kogoś zwyzywam na kartce też satysfakcja raczej chwilowa. Dlatego jak mawiał Klimek Bachleda „trza iść” i jeszcze dodam: głosować na PiS.
Polecam jeszcze moich znajomych kandydatów z Gliwic – profesora Berezowskiego kandydującego do Senatu i Piotra Pyzika do Sejmu.
Kontras



Komentarze
Pokaż komentarze