2 obserwujących
83 notki
40k odsłon
240 odsłon

Czy Judaizm, Chrześcijaństwo oraz Islam to wynaturzenia?

Wykop Skomentuj15

Zanim przejdę to tego kontrowersyjnego zagadnienia, chcę parę kwestii wyjaśnić.
W młodym wieku, dane mi było kilka razy poczuć dotknięcia  duchowości.  Te doświadczenia, poparte później obserwacją życia, jakie przeżywałem, ukształtowały mój światopogląd w którym świat duchowy jest oczywistością. Dość wcześnie, bo w wieku 25 lat pożegnałem wiarę katolicką, by przez resztę życia poznawać inne kultury ducha. Dlatego uważam, że pęd człowieka do Boga, nie jest jakimś zawirowaniem psychiki, która nie znosi pustki i dlatego musi wymyślić takie pojęcia jak niebo i bóg, aby indywidualne życia miało jakiś sens. Nie! Nasza wewnętrzna potrzeba zbliżenia się do Boga, wynika z pragnienia  połaczenia się z istniejącą i rzeczywistą stroną duchową. To dlatego, ludzie od dziesiątków tysięcy lat, tyle energii przeznaczają na sprawy duchowe. Dowodem na taki stan rzeczy  może być uniwersalny kształt wierzeń na całym globie, niezależnie od kultury, warunków egzystencji i dziedzictwa poprzednich pokoleń. Prawie wszystkie wierzenia przyjmują dwubiegunowy obraz sił regulujących przebieg zdarzeń. Yin - Yang, Męski - Kobiecy, Ciepły - Zimny, Ciemny - Jasny. Te siły oddziaływując na siebie nawzajem, wprowadzają na świat ruch i zmiany, które z kolei podtrzymują życie biologiczne oraz duchowe. Dominującą cechą tego układu jest przyjmowanie i dawanie.  Dodam tylko, że taniec żywiołów określa zasady życia, ale nie określa “hierarchii”, czy poziomów duchowości, które istnieją niezależnie od grających ze sobą przeciwieństw. Taki układ wierzeń występował u Celtów, dawnych Słowian, w starożytnych Chinach (Taoizm), w wierzeniach dawnych plemion i narodów obydwu Ameryk, w basenie Oceanu Spokojnego, w południowej i centralnej Azji (Hinduizm i Zaratustranizm) i często w Afryce (Gnostycyzm, wierzenia animistyczne). 
Na obecnym stopniu rozwoju człowieka, kontakt z duchowością jest bardzo ograniczony i zdarza się w formie wizji lub innych wglądów incydentalnie, lub jest wywoływany przez określone rytuały. Dawne tradycje stosowały do tego celu rośliny psychoaktywne, monotonny rytm, taniec lub stosunek płciowy. Kontrolę nad stosowaniem rytuału dzierżył lokalny kapłan lub szaman, a częstotliwość rytuałów wyznaczały święta, zwykle związane z układem gwiazd, planet i słońca.
Równoważność przeciwstawnych sił w przyrodzie, miała swoje odniesienie w życiu społecznym ludzi. Jakkolwiek mężczyzna zwykle przewodził w lokalnej społeczności, naturalnie silniejszy i obdarzony bardziej logicznym (co wcale nie oznacza lepszym) umysłem, lepiej kierował obroną przed wrogiem, oraz sprawniej organizował życie społeczności, to kobiety miały lepszy kontakt z duchowością i to one bywały częściej wieszczkami, szeptunkami czy uzdrowicielkami.

Zupełnie odmienny układ wierzeń pojawił się wraz z Judaizmem. Stary Testament nie mówi nic o równowadze dynamicznych aspektów rzeczywistości. Zamiast tego jest bóg, który arbitralnie decyduje o życiu na Ziemi i w niebie. Na samym początku przekazu, zaraz po etapie tworzenia świata, pojawia się para pierwszych ludzi, którzy dość szybko narażają się swoim występkiem na gniew boga. Ponieważ jako pierwsza zgrzeszyła kobieta, to na nią spadło główne odium potępienia i od teraz już zawsze będzie występować jako ta gorsza i podejrzana. Przy okazji dostało się też nagości, nieodłącznie związanej z seksualnością i dlatego seks również trafił na indeks. Patrząc na człowieka, który wychował się w takiej tradycji, widzę przede wszystkim całkowite odcięcie jego świadomości od rzeczywistości duchowej i to bez większych szans na zmianę.  Chyba najbardziej dotkliwym efektem takiego stanu, jest życie w oddzieleniu od całej przyrody, brak wrażliwości na procesy które tam się dzieją i odmowę uczestnictwa w rytuale dawania i brania. Oczywiście nie zmienia to sytuacji po drugiej – duchowej stronie, która nawet czasami podejmuje inicjatywę dotykając świadomości człowieka swoim czułym, lub brutalnym palcem (co zresztą też opisywano w Starym Testamencie). Jednak dotknięcie innego wymiaru, jest dla nas zwykle zupełnie niezrozumiałe. W innych wierzeniach, kapłani/szamani byli z grubsza obeznani z tymi sprawami, jako że rytuały organizowano regularnie i mieli wystarczające doświadczenie aby przekazać interpretację przekazu. Natomiast tam, gdzie takie zdarzenia pojawiały się raz na pokolenie, kapłani byli tak samo mądrzy jak ten obdarowany przekazem. To oddzielenie, o którym wspomniałem, pozostaje w dalszym ciągu oddzieleniem sztucznym, bo dusza człowieka tkwi w jego sercu, niezależnie od wyznawanej wiary. Jednak umysł i  świadomość pozostają niezaspokojone w potrzebie zjednoczenia. Stąd już blisko do poczucia braku, niespełnienia, które najłatwiej oszukać władzą, majątkiem czy wyuzdaniem.  Z biegiem czasu utrwala się podział i struktura społeczna  - zwykle po myśli kapłanów, bo to oni „pośredniczą” pomiędzy ludem, a bogiem. 
Kiedy dwa tysiące lat temu, w Izraelu pojawił się Jezus, osoba naturalnie zjednoczona z duchowością, jego działalność wywołała wielki szok i radość u zwykłych mieszkańców, oraz spory niepokój w Sanhedrynie.  Działalność skończył szybko, bo jego nauki burzyły cały misterny układ układów i układzików. Nie po to, całe plemię uczestniczyło w 40 letnim praniu mózgu na pustyni i kilkusetletnim szkoleniu jak oddzielić się od duchowości, aby teraz jeden człowiek miał zniweczyć cały ten wysiłek.  Warto poczytać apokryfy, zwłaszcza ewangelię Magdaleny lub Tomasza, aby dostrzec różnicę pomiędzy tym, co nam się przedstawia, a tym co faktycznie głosił Mistrz z Nazaretu
Ot fragment tej pierwszej:
„[…] „Czym jest materia?
2. Czy będzie trwać zawsze?”
3. Nauczyciel odpowiedział:
4. „Wszystko, co się zrodziło, wszystko, co stworzone,
5. wszystkie żywioły natury
6. splatają się ze sobą i jednoczą.
7. Wszystko, co złożone, ulegnie rozkładowi
8. wszystko powraca do swych korzeni;
9. materia powraca do pierwocin materii.
10. Kto ma uszy, niechaj słucha”.
11. Piotr rzekł do niego: „Skoro stałeś się tłumaczem
12. żywiołów i wydarzeń w świecie, powiedz nam:
13. Co jest grzechem świata?”
14. Nauczyciel odparł:
15. „Nie ma grzechu.
16. To wy sprawiacie, że grzech istnieje,
17. kiedy działacie zgodnie ze zwyczajami
18. swej zepsutej natury;
19. w niej tkwi grzech.
20. Dlatego to Dobro zstąpiło między was.
21. Współdziała ono z żywiołami waszej natury,
22. tak, by połączyć ją ponownie z jej korzeniami”.
23. Potem ciągnął dalej:
24. „Dlatego to chorujecie
25. i umieracie:
26. jest to skutkiem waszych czynów;
27. to, co czynicie, oddala was od korzeni natury.
28. Kto ma uszy, niechaj słucha”.
Strona 8
1. „Przewiązanie do materii
2. wzbudza namiętność przeciw naturze.
3. Tak w całym ciele rodzi się udręka;
4. dlatego to powiadam wam:
5. »Trwajcie w harmonii...«
6. Jeśli straciliście równowagę,
7. czerpcie natchnienie z przejawów
8. swej prawdziwej natury.
9. Kto ma uszy,
10. niechaj słucha.”
11. Rzekłszy to, Błogosławiony
12. pozdrowił ich wszystkich, mówiąc:
13. „Niech pokój będzie z wami - niech mój Pokój
14. powstanie i wypełni się w was!
15. Bądźcie czujni i nie pozwólcie nikomu, by zwiódł was,
16. mówiąc:
17. »Tu on jest« lub
18. »Jest tam«,
19. albowiem to w was
20. mieszka Syn Człowieczy.
21. Idźcie doń,
22. albowiem ci, którzy go szukają, znajdą go.
23. Idźcie
24. i głoście Ewangelię o Królestwie”.

Oddzielenie od duchowości, wewnętrzny niepokój, który można przekuć na wielkie ambicje i silne motywacje, podatność na wpływy oraz manipulacje, tworzy człowieka zombie, który zrealizuje dla swojego mocodawcy każdy cel (zwłaszcza kiedy występuje w wielkiej liczbie).    Pewnie dlatego cesarz Konstatnyn Wielki ustanowił religią Cesarstwa Rzymskiego, chrześcijaństwo, które w IV wieku zostało już  przykrojone do ram Judaizmu, a po przekazie Jezusa zostało  tylko parę mało istotnych śladów. Podobnie jak wieki wcześniej w Izraelu, chrześcijaństwo wprowadza permanentne poczucie winy, potępienie kobiecości i seksualności. Rytuałem ustanawia się sformalizowane przedstawienie, w którym uczestniczy tylko kapłan, bo wierni pozostają biernymi widzami.

Kilkaset lat później podobny manewr wykonało pewne plemię beduińskie na piaskach Półwyspu Arabskiego, które poprzez jedego z nich – Mahometa, ustanowiło jeszcze bardziej oddzieloną od duchowości religię, wykorzystując do tego celu sprawdzony już wzorzec.

Opisałem to wszystko w mocnym przejaskrawieniu, aby uwypuklić zachodzące procesy w podświadomości. W rzeczywistości są one ledwo wyczuwalne, choć zauważalnie wpływają na indywidualne wybory, a w czasie kilku pokoleń, kształtują stałą bazę wyznawanych  wartości.
Poprzez historię narodów i religii, tylko trzy wielkie religie Księgi, wyróżniają się od pozostałych tym, że ich wyznawców cechuje  nienasycone dążenie do przejęcia całego świata. Pozostałe religie, nie tworzyły w człowieku takich żądz, aby musiał przemocą lub podstępem zagarniać obce dobra. Widocznie człowiek pozostający w kontakcie z duchowością i dobrze zestrojony ze światem, ma inną perspektywę życia i spełnienia.

W ostatnich latach chrześcijaństwo przeżywa wyraźny regres, ustępując pola nowej religlii: hedonizmowi. Jednak ponieważ zasada, na której opiera się nowa religia, jest identyczna z poprzednią, czyli zagłuszanie bólu oderwania od duchowości, żadnych zmian jakościowych nie należy się spodziewać.

Ktoś zapyta: A gdzie w tym wszystkich boski plan, boski porządek? Aby otrzymać dokładną odpowiedź, trzeba zapytać Najwyższego. Póki nasze łącze nie sięga tak wysoko, tworzymy na podstawie przesłanek, swoje własne wersje. Według mojej wersji (ale zanim stała się moja, gdzieś o tym przeczytałem), cały świat, wszystkie istoty, dążą do samopoznania, do poznania że wszyscy jesteśmy jednością. Taki jest najwyższy porządek i nic nie dzieje się przeciwko niemu. Dlatego rakowa erupcja wynaturzonych religii, która miała miejsce w ciągu ostatnich kilku tysiącach lat, również wpisywała się w ten porządek. Harmonijne i spełnione warunki życia budują siłę duchową, ale też sprzyjają stagnacji i skostnieniu ważnych prawd. To nierównowaga, dyskomfort i ból, skłaniają nas do szukania nowych idei i rozwiązań. Trzeba przyznać, że dzięki religiom księgi, silna presja do szukania odpowiedzi, zawędrowała na wszystkie krańce Ziemi. Nasza historia rozwoju duchowego toczy się dokładnie tak, jak to opisali starożytni. Najpierw była epoka złota, srebrna, brązowa, teraz mamy pełną goryczy epokę żelazną. Wielkie przesilenie które ją zakończy, przyniesie nową epokę złotą, ale już na wyższym poziomie świadomości. I tak, po spirali podążamy ku swojemu przeznaczeniu.

Wykop Skomentuj15
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale