krysz krysz
61
BLOG

Refleksje po przeczytaniu informacji o śmierci ks. Wojciecha Draba

krysz krysz Rozmaitości Obserwuj notkę 16
Śmierć człowieka, którego się szanowało albo po prostu znało z jego obecności w życiu publicznym, zawsze zostawia w człowieku ciężar. Szczególnie wtedy, gdy ginie nagle, w wypadku, w chwili, która nie daje żadnego czasu na pożegnanie. Zbyt wcześnie, zbyt gwałtownie.

Ks. Wojciech Drab był egzorcystą. To rola, która wymaga życia w świecie podzielonym na siły dobra i zła, na znaki, wpływy, zagrożenia duchowe. Egzorcysta musi wierzyć, że walczy z czymś realnym, choć niewidzialnym. Jego zadaniem jest odpieranie ataków demonów. To tworzy osobny świat — hermetyczny, intensywny, pełen napięcia. Świat, który nie ma potwierdzenia poza własnym systemem wierzeń.

Ks. Twardowski pisał:„żeby widzieć naprawdę zamykają oczy".

Być może teraz widzi, że ten świat był konstrukcją, którą przyjął jako jedyną możliwą.  Może widzi, że lata spędzone na „walce duchowej” były latami ścigania iluzji. Może widzi, że mógł żyć inaczej: jako ojciec, mąż, człowiek zanurzony w zwykłym życiu, w relacjach, w codzienności, która nie wymaga walki z demonami.

Może tak. A może inaczej. A może jeszcze inaczej.

Śmierć odcina wszystkie drogi, ale odsłania to, co było ukryte. Pokazuje, jak wiele człowiek oddał w imię roli, którą uznał za swoją.

I zostawia pytanie, czy ta rola była rzeczywistością — czy tylko światem, który sam sobie zbudował.

Refleksje po przeczytaniu informacji o śmierci ks. Wojciecha Draba

Demonologia i mariologia funkcjonują jako dziedziny teologii dogmatycznej, które opisują byty i zdarzenia nieweryfikowalne. Ich przedmiotem są upadli aniołowie, duchy zła, ingerencje nadprzyrodzone oraz szczególna rola Maryi w historii zbawienia. Teologia przedstawia te elementy jako część uporządkowanego systemu, jednak system ten nie wynika z obserwacji świata, lecz z przyjętych wcześniej dogmatów.

Dogmat jest założeniem, które nie podlega sprawdzeniu. Na jego podstawie buduje się kolejne twierdzenia, a następnie interpretuje je w ramach zamkniętej struktury. Demonologia zakłada istnienie demonów, więc cała jej treść jest rozwinięciem tego założenia. Mariologia zakłada wyjątkowy status Maryi, więc jej twierdzenia są konsekwencją tego punktu wyjścia. W obu przypadkach nie istnieje możliwość weryfikacji, falsyfikacji ani niezależnego potwierdzenia.

W naukach empirycznych obserwacja poprzedza teorię. W teologii dogmatycznej teoria poprzedza wszystko. Najpierw pojawia się twierdzenie o istnieniu aniołów, demonów, dziewiczego poczęcia czy nieomylności objawienia, a dopiero później powstają konstrukcje opisujące ich naturę, funkcje i historię. To odwrócenie porządku sprawia, że teologia nie bada rzeczywistości, lecz własne założenia.

Język teologiczny nadaje tym założeniom pozór akademickiej powagi. Pojawiają się terminy, klasyfikacje, podziały, definicje i komentarze. Całość przypomina systemy tworzone w literaturze fantastycznej: spójne, rozbudowane, wewnętrznie logiczne, lecz nieodnoszące się do świata realnego. Różnica polega na tym, że fantastyka nie udaje nauki, a teologia dogmatyczna tak.

Instytucjonalny status religii wzmacnia tę iluzję. Katedry teologii na uniwersytetach, tytuły naukowe, oficjalne publikacje i ceremoniał nadają konstrukcjom dogmatycznym rangę wiedzy. Gdyby identyczny system dotyczył elfów, smoków lub magii, zostałby uznany za fikcję. W przypadku demonów i aniołów otrzymuje etykietę „nauki kościelnej”.

Absurd polega na tym, że teologia dogmatyczna opisuje świat, który istnieje wyłącznie w jej własnych założeniach. Demonologia nie bada demonów, lecz definicje demonów. Mariologia nie bada Maryi, lecz dogmaty o Maryi. Obie dziedziny są hermeneutyką mitów, a nie analizą rzeczywistości. W efekcie powstaje system, który wygląda jak nauka, lecz nie spełnia żadnego kryterium naukowości. Jest to fantastyka ubrana w język akademicki i chroniona autorytetem instytucji. Konstrukcja spójna wewnętrznie, lecz całkowicie oderwana od świata, który opisuje.

Demonologia i mariologia wyglądają jak fantastyka przebrana za naukę, ponieważ tym właśnie są: systemami pojęć wynikającymi z wewnętrznych założeń religii. „Demonologia” to opis upadłych aniołów, złych duchów i wpływów demonicznych. „Mariologia” to system twierdzeń o roli Maryi w historii zbawienia. Nie są to dziedziny badające rzeczywistość, lecz własne założenia — tak jak w fantastyce bada się historię elfów albo strukturę magii. Teologia używa języka akademickiego, ma katedry na uniwersytetach i nadaje swoim twierdzeniom rangę „prawdy objawionej”, ale metodologicznie jest hermeneutyką mitów.

„Nauka o upadłych aniołach i siłach zła” brzmi jak opis podręcznika do gry fabularnej. Religia tworzy świat wewnętrzny, a potem udaje, że opisuje rzeczywistość. W nauce najpierw jest obserwacja, potem hipoteza, potem weryfikacja. W teologii najpierw jest dogmat, potem interpretacja, a weryfikacji nie ma, bo dogmat jest nieweryfikowalny. Dlatego demonologia może istnieć tylko w systemie, który z góry zakłada istnienie demonów. To fantastyka z immunitetem przed krytyką.

Ludzie traktują to poważnie, ponieważ religia ma status społeczny. Jeśli coś jest częścią tradycji, nie wypada nazwać tego fantazją. Jeśli jest częścią instytucji, dostaje etykietę „nauki”. Jeśli jest częścią wiary, nie wolno tego kwestionować. Gdyby ktoś założył Instytut Badań nad Krasnoludami, reakcją byłby śmiech. Instytut Demonologii brzmi poważnie, bo stoi za nim Kościół.

Na tym tle pojawia się rola egzorcysty — rola, która wymaga życia w świecie podzielonym na siły dobra i zła, na znaki, wpływy i zagrożenia duchowe. Egzorcysta musi wierzyć, że walczy z czymś realnym, choć niewidzialnym. Musi żyć w przekonaniu, że jego zadaniem jest odpieranie ataków, których nikt poza nim nie widzi. To tworzy osobny świat: hermetyczny, intensywny, pełen napięcia. Świat bez potwierdzenia poza własnym systemem wierzeń.

krysz
O mnie krysz

A taki tam sobie...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Rozmaitości