Mogliśmy jednak zobaczyć dziś jedną śmierć w pierwszej politycznej lidze. Umarł Aleksander Kwaśniewski. Jego powrót do polityki okazał się kompletnym niewypałem. LiD pod jego przywództwem osiągnął mizerny wynik. Idea prowadzenia niewyraźnej polityki pod ogólnie słusznymi hasłami obrony demokracji i europejskich standardów poniosła klęskę. W retoryce socjalnej Aleksandra Kwaśniewskiego przebił nawet Donald Tusk mówiący o konieczności podwyższenia płac budżetówce. Pierwsza porażka Kwaśniewskiego, którą było zwycięstwo idei IV RP, nie zabiła na establishmentowej lewicy wiary w wielką moc polityki umiarkowania i ustępstw wobec centrum, którą uprawiał i reprezentował były prezydent. Druga śmierć, jeśli wierzyć Heglowi, powinna być już ostateczna. Być może do establishmentowej lewicy w Polsce dotrze, że uprawianie takiej polityki, jakiej symbolem jest Kwaśniewski, to najkrótsza droga do trumny.
Maciej Gdula


Komentarze
Pokaż komentarze (26)