Strajk kierowców MPK w Kielcach podzielił mieszkańców, jedni za, jedni przeciw, a faktem jest,że ponad 200-tu tysięczne miasto nie ma komunikacji miejskiej, bo zastępcza to kpina, autobusy to stare pksy, ładnie odmalowane z logo Veolia i nowymi siedzeniami, całkowicie nie przystosowanymi do jazdy miejskiej.
Czemu tak się stało? Z ogółu ujawnianych faktów, znanych i kuluarowych, wyjawia się obraz silnego przywódcy związku, któremu ślepo wierzą kierowcy. Otóż, MPK miasto chciało sprzedać, pojawił się chętnym w osobie Veolii, negocjowany był pakiet socjalny, podwyżka 5% w skali roku i nie zwalnianie kierowców przez 5 lat. Wg nieoficjalnych informacji, Veolia zgodziła się na to. Ale przewodniczący związków mówił kierowcom, że Veolia się nie zgadza na te warunki.
W co grał przewodniczący? Tego póki co nie wiadomo. Wiadome jest to, że 600 osób nie ma pracy w przede dniu roku szkolnego. Kielce nie mają komunikacji miejskiej (takiej z prawdziwego zdarzenia).


Komentarze
Pokaż komentarze (4)