Witam
Pod koniec mojej edukacji przedszkolnej (początek lat 70-tych) marzyłem sobie jakby to było fajnie powiesić sobie telewizor niczym obraz na ścianie! Nie uwierzycie, ale w pierwszych klasach szkoły podstawowej (połowa lat 70-tych) jadąc z tatą Żukiem (to taki dostawczy samochodzik lat PRL-u) wyobrażałem sobie jakby to było fajnie jakby jakiś głos albo ruchoma mapa wskazywały nam prawidłową trasę! Mówię całkowicie poważnie!
Pod koniec lat 70-tych i w początkach lat 80-tych byłem zafascynowany pierwszymi komputerami, w tym stworzonym przez polskiego inżyniera Jacka Karpińskiego komputerem K-202. Gdyby Pan Jacek żył w USA byłby teraz bogatszy od Billa Gatesa... bo był pierwszy... a Polacy byliby dumni, że to Nasz rodak wymyślił współczesne komputery (historia Pana Jacka Karpińskiego jest nader smutna).
(polecam: http://pl.wikipedia.org/wiki/Jacek_Karpiński)
Nie zostałem inżynierem... ale moje marzenia z dzieciństwa się spełniły: telewizor wisi u mnie w salonie na ścianie, w samochodzie mam gadającą nawigację satelitarną i GPS, o komórkach nigdy nie marzyłem, ale mogę rozmawiać bezprzewodowo z całym światem i pisać w czasie rzeczywistym dla całego świata!
Mało tego teraz zwielokrotniona moc obliczeniowa zawierająca się w wielkich i zajmujących ogromne przestrzenie maszynach cyfrowych (kompaturach) zwanych ODRA, mieści się w malutkim smartphonie.
Dożyłem naprawdę ciekawych i niesamowicie interesujących czasów...
...tylko oby w tym owczym pędzie postępu techniczno-technologicznego Ktoś nie zamienił mi ludzkiego mózgu w układy scalone lub też nie próbował mi nimi go unowocześniać! I nie kazał mi jeść "nowoczesnych jajek" niczym z "Seksmisji"!
Pozdrawiam


Komentarze
Pokaż komentarze (1)