Zostaw za sobą piękna ślady...
Szczęście to codzienne odczuwanie własnego wolnego istnienia
133 obserwujących
1284 notki
970k odsłon
295 odsłon

Och, te pieniądze...

Wykop Skomentuj12

Poniższy tekst stanowi rozszerzenie mojego postu z marca 2010 roku, ale nigdy za wiele informacji o pieniądzu i inwestycjach oraz konsumpcji, szczególnie teraz, kiedy mamy najniższe bezrobocie w wolnej Polsce oraz coraz niższe ubóstwo i wzrost dochodów oraz konsumpcji. A wzrost dochodów może implikować zarówno wzrost oszczędności (wzrost skłonności do oszczędzania), jak i chęć zainwestowania wolnych, własnych środków finansowych, aby je po prostu pomnożyć.

Pieniądze to krwiobieg gospodarki. Bez nich żadna firma nie jest w stanie funkcjonować. Bez nich gospodarstwo domowe też bankrutuje stając w obliczu skrajnego ubóstwa. 

Brak finansowego kapitału krótkoterminowego powoduje zachwianie płynności finansowej i często bankructwo. Brak finansowego kapitału długoterminowego nie pozwala na inwestycje, planowanie działań i rozwój firm. Podobnie dzieje się z rodzinami: bankructwo i brak możliwości rozwoju (chociażby kształcenia dzieci). Stąd tak w nas (firmach i gospodarstwach domowych) naturalna chęć ich pomnażania. 

Pieniądz jest ekwiwalentem wymiany. Jego wartość zależy od wielu czynników, m.in. tradycyjnie od podaży i popytu a także kursów walutowych. 

Pieniądz stał się towarem samym w sobie a przenosząc to na inne papiery wartościowe (nie tylko walutę) stał się obiektem obrotu towarowo-pieniężnego, który dokonywany jest przede wszystkim na różnorodnych giełdach towarowo-pieniężnych oraz giełdach papierów wartościowych. 

Można oczywiście swoje wolne środki finansowe ulokować na koncie inwestycyjnym banku czekając na oprocentowanie, jako zapłatę za tą alokację środków finansowych w konkretnym banku na określony termin, ale ja dziś chciałbym się skupić na inwestycjach poza bankowymi oszczędnościami, bowiem oprocentowanie jest na tyle niskie, że nie zawsze staje się to opłacalne lub też ktoś chciałby podjąć ryzyko i zarobić więcej. 

Cena pieniądza (waluty), towarów rzeczywistych czy też papierów wartościowych stała się przedmiotem gry inwestycyjnej... bo tak naprawdę "grając na giełdzie" gramy o "określony pieniądz" w postaci ceny (kursów) tych walorów. 

Dzisiaj kilka podstawowych i w sumie oczywistych rad/prawd na temat gry inwestycyjnej i charakteru giełd towarowo-pieniężnych oraz giełd papierów wartościowych i nie tylko: 

1. Decyzje inwestycyjne "graczy" w 50% oparte są na inwestycyjnych impulsach (inwestycyjnych modelach zachowań) psychologicznych - reklama, indywidualna użyteczność krańcowa z analizą możliwości wystąpienia ewentualnych psychologicznych dysonansów pozakupowych (poinwestycyjnych), inwestycyjne decyzje innych inwestorów, rady doradców inwestycyjnych i naukowców z zakresu finansów, aktualna moda itd... więc sama wiedza nie wystarczy, żeby dobrze inwestować, 

2. Rynek giełdowy jest podatny na różnego rodzaju działania spekulacyjne i zmowy inwestorów. Stąd istotnym jest obserwowanie poczynań "tuzów" inwestycyjnych (ale niekoniecznie należy powielać ich zachowania, bowiem z reguły będą to ruchy spóźnione, na których zależy właśnie tym "tuzom"). Wywoływanie "paniki" i "efektu stada" jest najważniejszym celem spekulantów - nieraz warto przeczekać... 

3. Analiza fundamentalna, analiza techniczna, prawidłowa analiza wskaźników i sprawozdań finansowych firm giełdowych, analiza trendów (różnych wartości: bezwzględnych, względnych, średnich, wariancji, odchyleń standardowych, itd), prawidłowa interpretacja wskaźników giełdowych dla poszczególnych firm, branż wraz z oceną rynku na którym funkcjonują, analiza kształtowania się kursów walut, cen kruszców, cen papierów wartościowych... itd. - to z reguły wiedza, którą mogą pochwalić się nieliczni, 

4. Ale nawet Ci co tą wiedzę i umiejętności posiadają nie zawsze (właśnie ze względów psychologicznych i żywiołowości procesów gospodarczych) są w stanie trafnie wybierać miejsca alokacji (inwestycji) różnorodnych walorów kapitałowych. Jeżeli tylko wiedza by wystarczała to największe fortuny na giełdzie zarabialiby profesorowie ekonomii, doradcy inwestycyjni itp... a tak nie jest... nieprawdaż? - liczy się też tzw. intuicja... zresztą podobnie jak w przypadku firm funkcjonujących na konkurencyjnym rynku,

5. Stąd tedy nieraz warto przekazać nasze środki finansowe na inwestycje doświadczonemu (ważne) maklerowi lub doradcy inwestycyjnemu, bo sami możemy sobie nie dać rady a oni mogą sumować kapitał i inwestować duże sumy, które mogą przynieść większe zyski i jednostkowo tym samym i dla nas. Są domy inwestycyjne lub maklerskie, często też takimi inwestycjami zajmują się wydzielone działy banków, wystarczy założyć rachunek inwestycyjny i samemu tworzyć zlecenia lub powierzyć to bankowi. Trzeba jednak wybierać wcześniej poznawszy ich wyniki i opinie o nich, 

Wykop Skomentuj12
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka