Kolejne część artykułu pod znaczącym tytułem. W dzisiejszej sytuacji geopoitycznej i sprawy związanej z Ukrainą - tytuł nabiera większego znaczenia.
Cz. III
W mojej ocenie katastrofa Tu – 154 M to nie koniec planu Kremla. Kolejną częścią tego planu może być i tak naprawdę jest, powolne odzyskiwanie wschodnich terenów Europy. Odzyskiwanie wpływów oraz dalsze uzależnianie od dostaw surowców i w przypadku niepowodzenia lub odwrotu tendencji politycznej (np. w Polsce) – interwencji zbrojnej.
Piszę to z pełną odpowiedzialnością, ponieważ część elit w Polsce zapomina, nie chce wiedzieć albo zwyczajnie jest nieświadoma zagrożenia. Położenie Polski, sytuacja geopolityczna i sama historia wskazuje na to, iż powinniśmy być przygotowani zawsze (w każdej chwili) na taki scenariusz, choć dla niektórych może wydawać się on nierealny.
Niektórzy spierają się o czynnik geograficzny w kwestii militarnej, że jest on już przestarzały i nieaktualny, ponieważ technologia poszła tak do przodu, że nie ma on znaczenia. Odpowiem tylko tyle: skoro czynnik geograficzny nie ma znaczenia, to jak będzie wyglądał przemarsz wojsk z całym ekwipunkiem, czołgami itp. przez góry – a jak na nizinie i ile czasu to zajmie w obu tych sytuacjach? Odpowiedź jest prosta. Czas będzie wyznacznikiem całej operacji, tak samo może być w przypadku wariantu polskiego.
Wróćmy jednak do tematu. Wojna, po co wojna? Częściowo wyjaśniałem w poprzednich częściach, jakie mogą być tego powody. Dodam tylko, że zbliżamy się wielkimi krokami do scenariusza, który może przysporzyć nam wiele kłopotów. Federacja Rosyjska widzi zagrożenia związane z wydobyciem gazu łupkowego przez USA i zdaje sobie sprawę, że nie jest już w stanie zatrzymać tego procesu. Co w takim razie mogą zrobić Rosjanie, aby uniknąć bankructwa spowodowanego obniżką cen gazu lub brakiem potencjalnego klienta? Mogą związać ponownie umowami Europę i przedłużyć transfer gazu o 20, a może i więcej lat. Przynajmniej tak się wydaje FR. Tyle, że sytuacja jest znacznie odmienna niż jeszcze parę lat temu. Strategicznym klientem FR są Niemcy. Ten kraj nie może mieć zakłóceń w dostawie surowca, ponieważ paktuje z FR nie od dziś, sprzedając im technologię w zamian za surowce. Europa Środkowa jest tylko strefą buforową mającą słuchać Kremla i nie przeszkadzać.
Tyle, że środek Europy coraz bardziej zaczyna zdawać sobie z tego sprawę i chce niezależności gospodarczej, a to jest punktem krytycznym dla całej FR i nie tylko. Stąd też po wyczerpaniu się planu pozamilitarnego Kremla na stół będzie postawiona opcja militarna, aby przywrócić ład i porządek nieposłusznej Europie Środkowej. Punktem krytycznym może okazać się zmiana rządu w Polsce lub zmiana obecnej polityki, która jest na rękę zarówno FR jak i zachodniej Europie czytaj Niemiec.
Obecnie być może sprawy wyglądałyby całkiem inaczej, gdyby nie Katastrofa Tu-154 M. Kreml tą sprawą rozgrywa Rząd RP na każdy możliwy sposób z wiadomych przyczyn. Błędy i zaniedbania odbijają się na polityce zagranicznej. W przypadku zmiany rządu, (co jest bardzo prawdopodobne), na rządy prawicowe, ta taktyka przestanie działać i zaczną się schody. W mojej ocenie może dojść do wariantu militarnego w dwóch sytuacjach. Pierwsza to zmiana rządu i wzmocnienie Polski na arenie międzynarodowej. Druga to większe zaangażowanie USA w środek Europy, zwiększenie dywersyfikacji dostaw surowców energetycznych wraz z rozbudową amerykańskich baz wojskowych i tarczy antyrakietowej. Dwie sytuacje mogą również połączyć się w jedną dając podwójny pretekst do interwencji militarnej. Ta sprawa jest otwarta, gdyż nie na darmo prowadzone są ćwiczenia z udziałem wojsk białoruskich – ataku na Europę zachodnią (Zachód 2009, 2013).
Wariantem najbardziej prawdopodobnym wydawać się może uderzenie albo samych wojsk Białoruskich sterowanych przez Kreml na Warszawę, albo wspólnie z wojskami FR. Uderzenie na Warszawę ma być precyzyjne i błyskawiczne. Chodzi o to, aby zająć Warszawę w „dwa dni”, wymienić rząd polski na kremlowski i zakończyć wojnę. Nie trzeba wtedy podbijać całego kraju, a wojska sprzymierzone nie dotrą na czas. Nawet jak doszłoby do podziału Polski, to i tak byłoby to korzystne dla FR. Bliskość Warszawy do granicy wschodniej i brak naturalnych przeszkód zdaje się być idealnie przyjętą strategią Kremla.
Co w takim razie należałoby zrobić, aby uniknąć wojny? Rozumując naszą klasą polityczną i tym, co wyżej napisałem, należałoby pozostawić obecny rząd, klęknąć służalczo na kolana przed Moskwą i błagać o litość. Niestety nic bardziej mylnego! Pozostawienie obecnego stanu politycznego i gospodarczego spowoduje powolny, ale skuteczny rozkład państwa, a w niedalekiej przyszłości rozbiór Polski. Tak, rozbiór RP! Czyli brak możliwości nawet na obronę swojego terytorium. Dlatego tak bardzo jest potrzebna wymiana elit politycznych na nowe, dbające o interes Polski, a nie obcych mocarstw. Im szybciej to się w Polsce dokona, tym szybciej będziemy zdolni do obrony. Szybciej zmobilizujemy armię i szybciej będziemy w stanie wyprzedzić założenia strategiczne wschodniego sąsiada. Bez tego elementu kolejne pokolenia mogą już nie cieszyć się z wolności swojego kraju. Historia bardzo lubi się powtarzać. Ciąg dalszy nastąpi w cz. IV…
W „Cz. IV Czy Polsce grozi wojna?” będzie m.in. o:
- Jak bronić Polski?
- Unia Środkowo-Europejska [EŚ];
- Wariant pomocy militarnej i konsekwencje;
- Przerzut wojsk z zachodu na wschód trasą S 8.
Polecam!
Autor: mgr inż. Krzysztof Szymon Szymański



Komentarze
Pokaż komentarze (3)