Nic się nie stało, nie ma co rozdzierać szat, nie dziś, to za dwa tygodnie. Tak PISowcy w kuluarach Sejmu komentują poranną, nieudaną próbę poszerzenia składu bankowej komisji śledczej. I dodają: znowu wszystko przez tę cholerną Platformę.
Komisja działa w składzie niepełnym, bo udziału w pracach odmówiły PO i SLD. Koalicja czekała i namawiała, aż uznała, że nie ma co - i postanowiła powołać do komisji trzech kolejnych własnych posłów, bo ludzi i rąk do pracy w bankośledziu brakuje.
Z politycznych rachunków PiSowi wyszło, że wybrać trzeba do komisji jeszcze dwóch PiSowców i jednego posła Samoobrony. Dla LPR nic się nie znalazło. Liga więc na te ustalenia nosem pokręciła i zagroziła, że się wstrzyma od głosu.
PiS i SO nie przejęły się zbytnio, bo im z rachunków wyszło, że ich własne głosy starczą. Wszak PO dotąd bojkotowała głosowania dotyczące bankośledzia.
Oops! Niespodzianka! PO nie zbpjkotowała, lecz zagłosowała przeciw. Podobnie SLD i PSL. LPR wstrzymała się. Przy 182 za i 181 przeciw na 391 głosujących - przepadło!
A morał? Morału nie będzie. Incydencik jakich wiele. Rozpadu koalicji nie wyczuwam ;)


Komentarze
Pokaż komentarze (16)