Z pewnym zaskoczeniem przeczytałem komunikat Urzędu Komunikacji Elektronicznej, że Komisja Europejska zawetowała cennik, jaki UKE chciał narzucić Tele2 i PTC. Nie znając historii sprawy zadzwoniłem do dobrze poinformowanych znajomych, po czym moje zdziwienie, zamiast zmaleć, wzrosło. Tyle, że zmieniło adresata.
Tele2 to operator wirtualny, obecny już mocno w telefonii naziemnej. Wirtualny czyli taki, który nie ma własnej infrastruktury - central, łączy - lecz korzysta z cudzego, za co płaci. Dostarczycielem łączy jest oczywiście TPSA, bo któżby?
Tele2 zapragnął zostać graczem także na rynku komórkowym. Zaczął rozmowy, ale nie mógł się dogadać z żadną z trzech firm mających realną sieć, bo ponoć oferował stawki dużo niższe niż płacą inni wirtualni operatorzy. Po raz pierwszy zdarzyło się więc, że kandydat na wirtualnego komórkowca nie znalazł dobrowolnego dostawcy usług i na mocy ustawy zwrócił się do UKE, by ten ustalił warunki korzystania z nadajników i częstotliwości PTC - właściciela sieci Era. A UKE po miesięcznych konsultacjach ustalił cennik, który z kolei stawiał Tele2 na straconej pozycji - narzucał opłaty na rzecz PTC dużo wyższe niż płacą inni wirtualni realnym operatorom. I to dlatego KE, badająca w rutynowym trybie każdą taką decyzję UKE, wyraziła sprzeciw.
Tele2 zaczyna więc od początku i ma kiepskie widoki na rychłe uruchomienie usług w nowej dziedzinie. A ja się dziwię, bo dotąd byłem raczej dobrego zdania o działalności UKE kierowanego przez Annę Streżyńską i nie kumam, co tym razem chciała uzyskać. Wszak rozwój rynku wydaje się zawsze pożądany, choć po Tele2 nie oczekiwałbym sensacji znając liczbę skarg klientów usług naziemnych tej firmy.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)