Kto dzisiaj, w apogeum sporu o prowokację CBA wobec Andrzeja Leppera, chce poczytać o odpryskach rozprawy nad lustracją w Trybunale Konstytucyjnym? Ustawa w większości przepadła, ale Okręgowa Rada Adwokacka w Krakowie, a dokładniej jej rzecznik dyscyplinarny wszczął postępowanie wobec posła Arkadiusza Mularczyka.
Przypomnę: przed TK reprezentował on Sejm, czyli był obrońcą ustawy. W przeddzień finału sprawy zarzucił dwójce sędziów, że współpracowali z SB. Zdaniem zaś rzecznika dyscypliny Mularczyk, adwokat wpisany teraz na listę tych nie wykonujących zawodu, mógł naruszyć zasady etyki zawodowej dezinformując Trybunał w sprawie treści tego, co widział w aktach IPN i zatajając część informacji.
Dziś w piśmie do krakowskiej Rady Adwokackiej marszałek Sejmu polemizuje z tą wizją - i w tej części jego argumentacja niekoniecznie do mnie przemawia, bo sam dawałem już tutaj jasno wyraz, co myślę o wyłączającym samobóju Mularczyka.
Najważniejsza w liście Ludwika Dorna jest jednak analiza zakresu imminitetu posła - i konluzja, która wydaje się logiczna, choć pisze socjolog do prawników:
Zachodzą wszelkie przesłanki, aby postępowanie dyscyplinarne wobec posła Arkadiusza Mularczyka (...) zostało umorzone.



Komentarze
Pokaż komentarze (32)