Głośny w Polsce żart programu Top Gear nie razi mnie. Nie budzi emocji - choć śmiechu także nie. Jest po prostu żartem dość niskiego lotu.
Jeremy Clarkson kpi ze wszystkiego i wszystkich. Z niejasnych przyczyn jego program uważa się za "motoryzacyjny", choć w gruncie rzeczy to program satyryczny. Oglądamy go często i śmiejemy się szczerze, choć poczucia humoru mojej kochanej K. i moje różnią się znacząco.
Ale oto dostałem mailem fotomontaż z licencją na dowolne wykorzystanie. Czy pasuje do tego, co sam myślę o sprawie? Niezbyt. Gdyby wszakże Clarkson poprosił mnie wcześniej o radę, powiedziałbym: nie pokazuj tego spotu. Humor słaby, gra słów naciągana, zaś wrażliwość i Polaków, i Niemców na tle września 1939 ogromna. Mogę tej wrażliwości nie podzielać, ale nie neguję jej istnienia. Niechże więc poniższy plakat, autorstwa Wyższej Szkoły Gotowania na Gazie, będzie swoistą radą na przyszłość - radą, pod którą się podpisuję.

Inne tematy w dziale Polityka