Stefan Niesiołowski ma przeprosić Arkadiusza Mularczyka. Media oględnie donoszą o treści nieprawomocnego jeszcze wyroku. Poseł PiS żądał przeprosin za słowa, jakoby "wyciągał z IPN fałszywe oświadczenia" (o sędziach TK) i w ten sposób "skompromitowa się jako adwokat, jako polityk i jako człowiek".
Wielce jestem ciekaw, czy sąd uwzględnił cały pozew. Część pierwsza czyli "fałszywe oświadczenia" istotnie powinna leżeć w gestii sądu. Rzekłbym oględnie, że Mularczyk przed TK przedstawił wtedy rzecz nieco wybiórczo - ale stąd do "fałszywości" droga daleka. Zarzut zaś - konkretny i dotkliwy.
A część druga? "Kompromitacja" stała się kolejnym przecinkiem w polskim języku politycznym. Nadużywana ponad granice bólu, jest jednak tylko oceną, od której IMHO sądom wara. Jeśli wyrok obejmuje i tę część wypowiedzi Niesiołowskiego, to mamy nowy kłopot z włażeniem sądów w szkodę.
Inne tematy w dziale Polityka