List otwarty do mego przyjaciela Jasia Osieckiego
Schadenfreude to rzecz ludzka, ale wstydliwa. Miewam przebłyski satysfakcji, gdy noga powinie się komuś, kogo nie lubię, ale staram się nie obnosić z tym publicznie. Ani to twórcze, ani szlachetne.
W sprawie benefisu Pani Ani stoję przy swoim. Nie ma cienia wątpliwości, że 1maud miała - i ma - dobre intencje. Chciała się wypromować? Jasiu, każdy, kto coś robi, może się nadziać na taki zarzut. Ty też.
BM24 włączyły się na prośbę 1maud, gdy natrafiła na przeszkody formalne w staraniach o dotację premiera. Pchania się na afisz tu nie widzę.
Pani Ania, powtarzam to twardo, zareagowała przesadnie. Przestraszyła się nie sprawdzając, czy jest czego. Rozumiem ją, ale nie pochwalam.
Ale to wszystko pestka. Choćby 1maud, BM24 i inni Krewni i Znajomi mieli coś na sumieniu - po co powtarzać po raz n-ty, że ich porażka Cię cieszy? Już raz to napisałeś na swoim blogu. Wystarczy.
PS. Jeden Wojciech Orliński już istnieje. I też wystarczy.
Inne tematy w dziale Polityka