Ten post mógłby zawierać tylko jedno krótkie pytanie. Nie chciałbym jednak być źle zrozumiany, więc poprzedzę je wstępem, w którym przedstawię zarys mych poglądów na temat powszechnej dostępności Internetu.
Trudno wątpić: sieć jest dziś swoistym dobrem publicznym. Nie ma co rozpisywać się o jej walorach: demokratycznym, edukacyjnym, czy w zakresie rozwoju jednostki. Także bez cienia wątpliwości dostęp do Internetu nie jest równy. Polska jest daleko za państwami rozwiniętymi, choć bije na głowę niektóre rejony świata. Wreszcie, nie ma równości także w Polsce. Szansa na szerokopasmowy i niedrogi Internet rośnie wraz z liczbą ludności miejscowości, choć satelity powoli te różnice zmniejszają.
Dość oczywistości. Mniej oczywiste są sposoby, jak te nierówności zmniejszać. Sądzę, że państwo może mieć tu coś do czynienia, zwłaszcza poprzez ulgi podatkowe.
Dlaczego jednak wszyscy podatnicy mają fundować pięciu arbitralnie wybranym województwom coś, co wcale nie jest jeszcze standardem w pozostałej części kraju?



Komentarze
Pokaż komentarze (41)