Dziwne to oświadczenie prezydentów Izraela i Rosji w sprawie II wojny. Trąbią o nim media rosyjskie i polskie. W światowych agencjach cicho, tak jak w CNN czy BBC. Długaśna relacja z Soczi na portalu największej izraelskiej gazety, Yedioth Ahronoth, ani słowem nie wspomina o o wątkach historycznych.
Gdyby jednak ktoś coś pokręcił, Izrael dawno by to sprostował. Pisemnie czy ustnie - panowie Peres i Miedwiediew musieli mniej czy bardziej wspólnie orzec, iż za II wojnę odpowiadają wyłącznie Niemcy, a próby umniejszenia lub negowania wkładu ZSSR w zwycięstwo aliantów są oburzające.
Teza pierwsza to oczywisty absurd historyczny. Druga - to kamyk głównie do polskiego ogródka, bo to Polskę głównie Moskwa oskarża o owo umniejszanie itd. Stosunki z Polską są dla Izraela istotne. Także, by nie rzecz - zwłaszcza te w sferze "polityki historycznej", atmosfera wokół niej.
Po co więc ten pasztet? Hipotezę irańską odrzucam. Dla Izraela drobne korekty stanowiska Rosji nie są warte znaczących ustępstw. Wycofanie wsparcia Mokswy dla Teheranu nie wchodzi w grę - nie w tej dekadzie.
O co zatem chodzi Peresowi? Byłbym wdzięczny, gdyby Eli Barbur zechciał to przeanalizować ze swego punktu widzenia. O Rosję nie pytam, bo jak już zauważono tu i ówdzie - jej stanowisko oznacza dla nas... postęp. Już nie ma mowy o tym, że za II wojnę światową współodpowiada Polska ;)
PS. Reuter pisze za to o nowej funkcji twittera. Talibanek, dzięki!
Inne tematy w dziale Polityka