Podobno padł koń na warszawskiej Starówce. Podobno dorożkarz twierdził, że to kolka. Ale podobno to nie kolka. Podobno warszawscy dorożkarze traktują swoje konie gorzej niż górale, a nawet niż samorządowcy z SLD.
Podobno w lipcu padł koń na drodze do Morskiego Oka. Podobno górale byli potem powszechnie i en masse obrażani w mediach i necie. Podobno także SLD twierdzi, że przypadek samorządowca z Łodzi był jednostkowy.
O dziwo nikt na razie nie oskarża PO, choć aż się o to prosi, gdy taki wysyp końskich tragedii.
Inne tematy w dziale Polityka