Robienie z kogoś idioty to najczęstsza zabawa polskich polityków i mediów. Badanie projektu PiSu, by pijanym kierowcom odbierać prawo jazdy nawet na zawsze, zacząłem od notatki PAP rozwieszonej na portalach.
Otóż "sąd mógłby (podkr.moje - KL) orzekać zakaz prowadzenia pojazdów na zawsze w kilku przypadkach: gdy pijany kierowca doprowadzi do katastrofy w ruchu drogowym, spowoduje zagrożenie taką katastrofą, doprowadzi do wypadku lub został już wcześniej skazany za jazdę po pijanemu. Można by go również stosować w przypadku kierowców, którzy zbiegli z miejsca wypadku".
Ale wg PO to "sprzeczne z zasadą indywidualizacji kary, która obowiązuje w pracy sądów: nie można każdego sprawcy traktować w ten sam sposób".
PO robi ze mnie głupka, pomyślałem, bo wszak PiS chce, by sąd mógł, a nie musiał. Ale coś mnie tknęło - zajrzałem do oryginału. To nie PO, lecz PAP robi durniów z nas i z posła przedstawiającego stanowisko PO. Błąd powtarza zarówno w "krótkiej", wiszącej na portalach, jak i w pełnej depeszy z 16.30. Projekt PiSu mówi jasno, że sąd w przypadkach wyżej wymienionych "orzeka zakaz na zawsze". Bez wyjątków.
Jestem za wersją pośrednią. Pozostawiłbym przymus orzekania przepadku prawa jazdy na zawsze w ciężkich przypadkach jazdy po pijaku, dodając przepis szczególny pozwalający sądom na odstępstwo od tej kary w razie szczególnych okoliczności łagodzących, które trzeba możliwie precyzyjnie opisać w kodeksie. Samo dodanie nowej kary do katalogu możliwości to chyba istotnie za mało.
Ale też nie łudzę się, że to wiele zmieni. Józef Zych zauważył z mównicy, że najważniejsze jest, by zniknęło społeczne przyzwolenie na jazdę na bejcu. Pełna zgoda - dziś wciąż uchodzi to za dopuszczalny wygłup.
Inne tematy w dziale Polityka