Nadchodzi czas rozliczeń... z własnymi prognozami wyborczymi. Nie czuję się winny, że niemal do końca przewidywałem minimalne zwycięstwo PiS. Ale mój wrześniowy post o Łodzi to zaiste klapa na całego. Aczkolwiek cieszę się, że się pomyliłem :)
Leszek Miller jako nr 1 listy SO w Łodzi zdobył nie 80 tysięcy, nie 40, lecz zaledwie kilka tysięcy głosów. Z szefem SLD Wojciechem Olejniczakiem nie miał szans. Ale ani jeden, ani drugi nie zagroził listom PO i PiSu, choć nie miały one wielkich nazwisk.
Szczęście, że się nie założyłem, co mi pod tamtym postem proponowano ;) Głupstwo takie zdarzyło mi się jednak palnąć - i to chyba nawet nie raz. W tej chwili pamiętam tylko, że trzy tygodnie temu założyłem się z Markiem Cajznerem, iż PO wraz z PSL będą miały nie więcej niż 210 mandatów. Chyba przegrałem dwie kraty piwa...


Komentarze
Pokaż komentarze (12)