Co wynika z dzisiejszego wyroku sądu? Wojtek Sumliński ma przeprosić Waldemara Chrostowskiego za to, że pomówił b. kierowcę ks. Jerzego o agenturalność, nie dochował należytej staranności, przyjął jedną z wersji i ją lansował. Działał "na rzecz pamięci o ks. Jerzym i w celu ujawnienia okoliczności sprawy", ale nie miał dostatecznych dowodów...
Załóżmy. Poranny wyrok jest nieprawomocny, obie strony zapowiadają odwołania. Z jednej strony - nie chcę podważać prawa każdego z nas do dobrego imienia. Z drugiej - widzę, że na obecnym etapie lustracji każdy tekst dziennikarski będzie wg sądu niewystarczająco staranny, bo wszak jedne akta tajne, inne zagubione, wielu świadków mówić nie chce.
Sumliński postawił tezę ostrą, ale nie bez podstaw. Materiały sprawy są ogólnie znane, więc nie będę się powtarzał. De facto ten wyrok oznacza zatem zakaz, lub przynajmniej ostrzeżenie: o dziejach najnowszych nie można pisać w sposób zgodny z prawem. Bo powinno być po kolei: sąd lub IPN orzeka, dziennikarz pisze. Cóż, kiedyu nas już się po kolei nie da.


Komentarze
Pokaż komentarze (28)