Rama Yade, francuska wiceminister spraw zagranicznych, jest młoda i urodziwa. Pochodzi z Senegalu W rządzie Francois Fillona jest jedyną czarną, więc robiła dziś za gwaizdę francuskich mediów. W wywiadach nie kryła, że i Francja powinna się doczekać czarnoskórego prezydenta. Nie mam nic przeciwko temu, by to ona sama stworzyła taki precedens za lat kilka lub kilkanaście.
Dziś jednak, gdybym miał okazję z nią pogadać, powstrzymałbym się od życzeń. Może byłbym nawet nieco niemiły. Bo pani Yade w jednym z wywiadów rzekła:
| Stany Zjednoczone ogromnie przyspieszyły historię nie tylko swoją, ale i świata. To jest upadek muru berlińskiego razy 10 |
Rozumiem, że pod hasłem upadku muru kryje się w słowach pani Yade obalenie komunizmu w naszym rejonie Europy. Pomijam smutny fakt, że i dla niej, tak jak dla ogromnej większości ludzi na świecie, to Berlin, a nie Gdańsk, jest symbolem tej przemiany. Mam wielką ochotę zawołać: Madame, gardez les proportions!
Dla ok. 150 mln ludzi z Polski, Czech i Słowacji, Węgier, Rumunii, Bułgarii, NRD, Litwy, Łotwy, Estonii, - upadek komunizmu oznaczał wolność. Dla wielu innych w byłym ZSRR - przynajmniej szansę na tę wolność. To była największa demokratyczna rewolucja w dziejach świata, mimo wszystkich wobec niej zastrzeżeń.
Choć kibicowałem McCainowi, jestem pod wrażeniem triumfu Obamy. Nie wątpię - to wydarzenie historyczne. Ale jego znaczenie dla ludności globu - śmiem twierdzić - dużo mniejsze niż europejskiej wiosny ludów '89. Zdaniem pani Yade - 10 razy większe. Powtórzę: droga Pani Yade, trzymajmy proporcje! 1335 - 2 137 737


Komentarze
Pokaż komentarze (27)