Wspaniały szczyt, historyczne ustalenia. Prezydent Francji pękając z dumy oznajmił, że Unia Europejska przyjęła "wszystkie propozycje francuskiej prezydencji" i na szczyt G-20 jedzie, by "bronić jednej linii".
Rezultaty zaś są takie: Unia zaproponuje w Waszyngtonie "5 podejść" (ten piękny zestaw ogólników streszczam niżej) i zaapaluje o przekucie ich w konkretne decyzje w ciągu 100 dni. Hej, młoty, do roboty, żaden problem, kujemy.
Nazwijmy to po imieniu: Unia nie uzgodniła nawet cienia propozycji mechanizmu regulacji i tylko dlatego Nicolas Sarkozy mógł puszyć się, że między nim i Angelą Merkel nie było "cienia nieporozumienia".
Myślę, że plenum KC G-20 za tydzień zdoła przyjąc to wiekopomne stanowisko plenum KC Unii, może z drobnymi korektami uwzględniającymi różnorodność Europy, Azji, obu Ameryk i wszelakich wyspiarzy. Zwłaszcza, że świat też nie ma pomysłu na mechanizm. Więc może 100 dni też nieco zmodyfikuje.
Podziwiam Lecha Kaczyńskiego, który o szczycie poświęconym niczemu opowiadał dziennikarzom niemal godzinę. Oto "pięć podejść" Unii E.:wzmocnienie MFW, by stał się "pierwszą i centralną" instytucją finansową świataobjęcie nadzorem agencji ratingowychujednolicenie norm księgowychregulacja i nadzór finansowy "tak by żaden rynek ani żadne centrum finansowe nie uniknęło regulacji ani kontroli"kodeks postępowania w sektorze bankowym, który wyeliminuje podejmowanie nadmiernego ryzyka.


Komentarze
Pokaż komentarze (30)