Poniedziałkowy wyrok dla Nay Myo ("Phone") Latta był tylko przygrywką. Nazajutrz birmańska junta ustanowiła nowy rekord, i to zbiorowy. Dotąd bowiem najwyższy wyrok w sprawie politycznej wynosił 44 lata więzienia.
We wtorek skazani zostali m.in. członkowie grupy 88 Generation. Każdy na 65 lat więzienia. - Tylko 65? - zawołać miał skazany Min Zeya.
Świat protestuje. Londyn, Ottawa, Waszyngton, ONZ. To niewiele, to nic - ale zawsze coś. Bez złości, ale z lekkim żalem odnotowuję, iż polskie MSZ nie uznało dotąd za stosowane wydania jakiegoś oświadczenia.
W polskich mediach dość cicho. Nie oczekuję czołówek w Wiadomościach ani Faktach, ale chętnie poczytam szerzej o losie dwóch tysięcy więźniów politycznych w Birmie. Tak, w Birmie - jakoś mi niemiło, gdy Reuter pisze w depeszach Myanmar. Wiem, że to nazwa historyczna, ale narzucona zarazem przez reżim. Można poczekać, aż wypowie się wolna Birma.
A gdzie jest nadzieja? Nie wiem. Może... w Rybitzky'm. Z okazji swego tysięcznego postu (gratulacje) napisał pieknie o pierwszych zołnierzach II RP, o robotnikach z Gdańska. Zapewne potrafiłby napisać coś podobnego o skazanych w Birmie. O co go proszę, bo ja nie umiem.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)