Była kiedyś Martina Navratilova. Tenisistka CSRS, potem USA. Nie znosiłem jej, ale muszę przyznać, że w swoim czasie była wielka. Mimo tej swej wielkości nigdy nie zdołała wyprosić, by światowe media prawidłowo wymawiały jej nazwisko - akcent padał nie tam, gdzie trzeba. Zwykle na O. A ona chciała na I.
Nie dała rady Martina, cóż ma robić szary Turek? Nic nie robi, i słusznie. Goszczący dziś w Warszawie szef MSZ Turcji i jego gospodarz wydali konferencję prasową. Wg reportera PR, Radek Sikorski mówił o swoim gościu: Babakan. Inni oficjele i dziennikarze używali wersji: Babacan i Babacian. Zaś Ali Babacan to olewał.
Wg dość wiarygodnego moim zdaniem źródła wymawiać należy: Babadzian. Sami możecie posłuchać - Jarosław Kaciński brzmi tam całkiem nienajgorzej. Etykieta dyplomatyczna widocznie nie nakazuje przejmowania się takimi drobiazgami. Jaka byłaby reakcja Radka, gdyby jego gospodarz w USA nazwał go: Sajkorski?


Komentarze
Pokaż komentarze (37)