Wczorajszy post o kapitulacji rządu przed nauczycielami pisałem zupełnie na pewniaka. Wyglądało to bardzo wiarygodnie: precyzyjny plan Jolanty Fedak oraz słowa Sławomira Broniarza o kilkudniowych konsultacjach z ZNP. Komentarz, który wstawiłem niżej, był gorzkim dowcipem.
Okazał się jednak proroczy. Donald Tusk z oddali zdystansował się od pomysłu swej pani minister i powtórzył, że ustępstw nie będzie, ustawa o emeryturach przejściowych dla nauczycieli nie przejdzie i basta. W Sejmie trwa praniebałaganu w klubach PO i PSL. Jak dla mnie, powinno się to skończyć dymisją minister pracy, ale polityka miłości pewnie zwycięży.
Jaś Osiecki ma na ten temat teorię spiskową - wie, po co PSL rzuciło do mediów swój pomysł. Poczekam, aż sam o tym napisze. Tak czy inaczej, zabawna ta nasza polityka, choć niby dobrze się stało.
PS. Jak dotąd, w s24 tylko jeden post o tym. Za to ciekawy, polecam.
PS2. 20.15 - zaktualizowałem opis sytuacji pomostowej.


Komentarze
Pokaż komentarze (21)