Nazwy bloga ani nazwiska autora nie wymienię, bo i po co. Nie mam tam wstępu, bo gospodarz kazał mi się wynosić. Wciąż jestem tam jednak dość popularną postacią. Ostatnio znów rozgorzała tam dyskusja na mój temat.
Padają kłamstwa, imwektywy, epitety. Gospodarz dziękuje komentatorom i im wtóruje. Ja nie mogę się bronić, bo gospodarz zażyczył sobe stanowczo, bym sie u niego nie pokazywał - i zamierzam tego dotrzymać.
Zabawne, że chodzi o jeden z blogów zaangażowanych, walczących o prawdę jedyną i nieskalaną. Wszakże to, co się tam dzieje, to klasyczna manipulacja oparta na cenzurze.
No to dałem świadectwo...



Komentarze
Pokaż komentarze (12)