W sprawie ostrzelania kolumny prezydentów Gruzji i Polski mamy na razie niemal same pytania bez odpowiedzi. Na obecnym etapie gotów jestem jednak zaryzykować ostrożne poparcie dla obu prezydentów. Na pewno mogę stwierdzić, że głęboko sie nie zgadzam z Jasiem Osieckim.
Uderza ostrożność światowych mediów. AFP opublikowała maleńką notatkę, Reuter milczy, podobnie CNN i BBC World. Przyczyna wydaje się prosta: nie mają zaufania do jednego źródła i czekają na jakąkolwiek reakcję rosyjską.
Brak zaufania dotyczy oczywiście nie strony polskiej, lecz gruzińskiej. Media Zachodu mają po temu powody, tak jak i my w s24. Większość salonowiczów wydaje się popierać Gruzję w sporze z Rosją, ale mało kto tutaj twierdził, że Saakaszwili zagrał w sierpniu dokładnie tak, jak należało.
Czy wyprawa obu prezydentów w rejon pogranicza była prowokacją? Chyba tak. Czyją? Saakaszwilego, bo przecież nie Kaczyńskiego. Gdyby nawet - w co wątpię - sam coś takiego sugerował, pełna odpowiedzialność spada i tak na gospodarza. To on wie, jaka jest sytuacja i co może się wydarzyć.
Dziennikarz Polskiego Radia powiedział, że krótko przed incydentem busik wiozący żurnalistów wyprzedził całą kolumnę prezydencką i jako pierwszy pojawił się na punkcie kontrolnym. To praktyka niemal niespotykana. Może to potwierdzać, że chodziło po pierwsze o to, by dziennikarze mieli jasność, gdzie się znaleźli, a może też po drugie - o sprowokowanie jakiejś reakcji Rosjan, zanim zorientują się, kto nadjeżdża z tyłu.
Czy to znaczy, że winię Saakaszwilego? Nie! A w każdym razie - chyba nie. Gdybym słyszał z ust europejskiej prezydencji, że Rosjanie grzecznie wyszli, skąd wyjść mieli, sam rozważyłbym sprokurowanie tego typu dowodu, że nic z tych rzeczy. Na oczach gromady dziennikarzy potwierdzających, że zatrzymał ich rosyjski posterunek i że to z tamtej strony padły strzały.
Uważam zatem - choć to mało dyplomatyczne i polski MSZ będzie zapewne innego zdania - że była to prowokacja dopuszczalna i uzasadniona. Gdyż przyniosła już pewien skutek, choć na pewno nie będzie on taki, jakiego by może oczekiwał Saakaszwili - Rosjanie twardo zaprzeczą wszystkiemu.
Dziwi mnie natomiast (o ja naiwny - wszak o profesjonalizm chodzi) sposób relacjonowania sprawy w polskich mediach, zwłaszcza TVN24 i TVP Info. Obie stacje stawiają wyłącznie na słowo mówione. Zapominają o tym, co w takiej sytuacji jest może najważniejsze: o pokazaniu mapy. Ilustracja, gdzie Tbilisi, gdzie Osetia, gdzie nie powinno być rosyjskich wojsk i gdzie doszło do incydentu - to w takiej sytuacji absolutna podstawa.


Komentarze
Pokaż komentarze (100)