Poczekamy do jutra. Czeski sąd konstytucyjny wysłuchał dziś stron, ale odroczył werdykt w sprawie zgodności Traktatu Lizbońskiego z ustawą zasadniczą. Było poniekąd zabawnie, bo w roli stron wystąpili: prezydent i przedstawiciel rządu, wywodzący się z tej samej opcji politycznej.
Vaclav Klaus oświadczył twardo, że Lisabonská smlouva zahajuje - tj. rozpocznie proces, w wyniku którego Unia będzie mogła dowolnie ograniczać suwerenność każdego z państw członkowskich.
Nie przepadam za TL, parokrotnie juz pisałem, że nie jest mi do niczego potrzebny. Ale po co wmawiać ludziom bzdury? Traktat nie oznacza wprowadzenia struktury federacyjnej, nie daje Brukseli zwierzchnictwa nad parlamentami ani nawet rządami poszczególnych państw. Czy nie byłoby lepiej i uczciwiej zwalczać traktat jako tom niewiele znaczącej i niepotrzebnej publicystyki?
Po niedawnej wypowiedzi Mirka Topolanka czeski rząd wyraźnie wybrał zupełnie nową, prolizbońską postawę w przededniu objęcia unijnej prezydencji. Sytuacja staje się szalenie podobna do polskiej. Obaj prezydenci czekają na Irlandię ;) 1397 - 222 6 888


Komentarze
Pokaż komentarze (18)