Przepraszam, czy tu biją? Jeszcze nie, ale chyba będą. Premier jest przekonany, że BOR w Gruzji nawaliło. Donald Tusk zapowiedział, że spotka się z prezydentem, by omówić sposoby uniknięcia podobnych wpadek w przyszłości.
Tu premier dodał, że jedna konkluzja jest oczywista już teraz. Otóż powiedział wg PAP: Ktokolwiek wyjeżdża - prezydent czy premier - bezwzględnie BOR musi być przygotowany na twarde działanie. Twarde także wobec gospodarzy różnych wizyt.
Osłupiałem, bo na tym szczeblu taki argument jeszcze nie padał. Przypominam, że wg nieoficjalnych informacji - BORowcy w raportach wspomnieli o wymierzonej w nich broni gruzińskich ochroniarzy. Nawet jeśli nie - co mieli zrobić? Przedrzeć się siłą do Lecha Kaczyńskiego, a zatem także do Micheila Saakaszwilego, ufając, że gruzińska ochrona uzna to za normalne, choć właśnie im tego zabroniła?
Może to jednak świadomy element zerwania z polityką zagraniczną na kolanach. Wyćwiczymy specjalną brygadę BORowską, by wysyłać ją z VIPami, wraz z jasnym przykazaniem: w razie najmniejszej różnicy zdań z gospodarzami - udowodnić w boju, kto jest lepszy. Jak trzeba, BORines opanują Waszyngton albo Moskwę. Nie damy sobie w kaszę dmuchać, bośmy Polacy, nie jacy tacy.


Komentarze
Pokaż komentarze (47)