Zgadzam się z Przemysławem Gosiewskim, że uchwała Prezydium Sejmu w obronie Stefana Niesiołowskiego jest żenująca. Tu zgoda się kończy, bo tezy Jarosława Kaczyńskiego są mi obce. Ale istotnie są one porównywalne z niejedną wypowiedzią poselską. Tamte nie wywoływały żadnej reakcji prezydium. Teraz nagle - najwyższe oburzenie.
Trudno jednak nie zauważyć, że politycznie rzecz biorąc Jarosław strzelił w stopę własną, PiSu, i brata. Sama uchwała, oraz liczne komentarze w kuluarach, jasno pokazują, że prezes PiSu wkurzył nie tylko Platformę, lecz także SLD. PO będzie teraz łatwiej pozyskać lewicę do obalenia przynajmniej niektórych wet prezydenta. Łatwiej - lub może taniej. Bo emocje zastąpią część koncesji.
Jeśli PO nie zrobi jakiegoś głupstwa, nie zmarnuje prezentu, to sądzę, że już na następnym posiedzenu Lech Kaczyński zobaczy, iż tym razem brat zadziałał na rzecz wprowadzenia w życie niektórych kontrowersyjnych pomysłów rządu. PS. Już pierwszy komenytarz kataryny sprawił, że ruszyłem jakimś kawałkiem mózgu raz jeszcze. Istotnie - po co Olejniczakowi ta heca? Może go Napieralski przywoła do rozsądku - w interesie SLD jest pogłębienie tego konfliktu, a nie obrona PO.PS2. 19.00 - ale właściwie dlaczego uznałem z góry, że Szmajdziński podpisał kwit Prezydium w porozumieniu z Olejniczakiem, a bez porozumienia z Napieralskim?


Komentarze
Pokaż komentarze (111)