Gdy wszedłem do kuchni, koty nagle zastygły. Pozostały dokładnie tam, gdzie je zastałem wchodząc - rozrzucone w dwóch kątach w trakcie zabawy jakimś BAKC-em. Wlepiły we mnie oczy i badały moje zamiary.
Ja także zastygłem zastanawiając się, czy coś zbroiły. Rozejrzałem się - nic na to nie wskazywało. Zabawy WAKC-em koty nie przerywają tylko dlatego, że ktoś wszedł do pokoju. Mogą ją przerwać natomiast, gdy wiedzą, że coś mi się zaraz nie spodoba i nastąpi próba żmudnego tłumaczenia, o co chodzi.
Najwyraźniej jednak przedmiotem zabawy nie był WAKC, lecz tylko BAKC. To zaś oznacza, że zabawa jest jedynie sposobem zabicia czasu równie dobrym, jak każdy inny. Ponieważ moje zastygnięcie nie zapowiadało dokładki amku, oba koty równocześnie doszły do tego samego wniosku: że trzeba człowieka wciągnąć do zabawy. I równocześnie, z niezłym, głuchym hukiem, plasnęły na grzbiety podnosząc łapki do góry i domagając się smerania po brzuszkach.
Ba, ale dzieliły je na oko ponad dwa metry. Zasięg mych ramion okazał się za mały. Smerałem więc koty na raty, a żaden z rudzielców nie wpadł na pomysł, by zmniejszyć dystans. W końcu to mój problem, jak sobie poradzę...Słowniczek: ♦ BAKC - Bardzo Atrakcyjny Kawałek Czegoś ♦ WAKC - Wyjątkowo Atrakcyjny Kawałek Czegoś



Komentarze
Pokaż komentarze (20)