Czy w czasach, gdy wszystko powstaje w Chinach, istnieje jeszcze pojęcie marki? Nie mam zacięcia do szpanowania komputerem, ale od pewnego czasu stawiam na części firm raczej znanych. Naiwnie wierzyłem, że oszczędzi mi to zwłaszcza czasu.
Ostatnie 2 czy 3 lata sprawiły jednak, że chyba wrócę do najprostszej metody na zakupy: Allegro, "od najniższej ceny", gotowe. Tracę już rachubę domowych awarii - w kompie córy po roku spaliła się solidna rzekomo płyta główna Asusa, w kompie syna - takaż płyta, a po dwóch latach więcej niż przyzwoita karta graficzna MSI Radeon. Zasilacz u córy rzęzi, jakby nie miał dwóch lat i nie nazywał się Modecom. W moim kompie popczas pracy przy bardzo niskim obciążeniu spalił się dwuletni Chieftec, który teoretycznie powinien wytrzymać dwa razy dłużej przy trzykrotnie większej mocy.
I tak dalej, i tak dalej. Dziewicza konfigracja mego kompa - z jedną z najtańszych wówczas na rynku płytą Asrocka, z zasilaczem, który nie miał nawet nazwy, pamięcią bez żadnych oznaczeń - wytrzymała pięć lat bez żadnych awarii.
Co za czasy...



Komentarze
Pokaż komentarze (38)