W kłótni pod moim poprzednim postem o terrorystach narosło parę nieporozumień. Wyjaśnię tedy, że wkurzają mnie dwie rzeczy:
1. Głoszenie tezy, że słowa Tuska ("żadnego okupu") były nieodpowiedzialne, niedojrzałe, śmiercionośne itp. - w abstrakcji od faktu, iż tak postępuje większość rządów świata. W Europie z twardej linii lubiły się wyłamywać tylko Francja i Włochy, lecz niedawno Berlusconi kajał się przed Bushem i zapewniał, że nigdy więcej. Dlatego wyłuszczyłem parę przykładów, że standardem jest głoszenie: no ransom, no talks - choc standardem jest też, że robi się coś nieco innego (ale nie płaci).
2. Cytowanie słów bandyty jako dowodu, że rząd olał polskiego zakładnika. Abstrahuję nawet od kwestii wiarygodności - to kwestia moralności. Oto bowiem przemawia bandyta, zaś jego słowa są uzasadnieniem jego tezy, dlaczego "musiał" obciąć Polakowi głowę. Ileż było w mediach i blogosferze dyskusji, czy etyczne jest już samo pokazywanie np. przez Al Dżazirę enuncjacji terrorystów - czym jest więc używanie ich w politycznym sporze?
3. Tyle o blogosferze. Jak dotąd nie słyszałem, by podobne zarzuty padły z ust jakiegoś polityka (choć wisi groźba jutrzejszych śniadań medialnych) lub pojawiły się w poważnym medium. Pod poprzednim postem doniesiono mi, że GW obarczyła PiS winą. Niestety sam znaleźć nie mogę, a podany link nie działa. Jeśli jednak istotnie tekst się ukazał - a komentator cytuje tytuł i znaczne fragmenty - to mogę jedynie przyznać, że jest to kretyństwo wyższego rzędu.
4. Zwracam uwagę, że na sprawę i nasze wspólne do niej podejście rzutować dziś mogą szczególnie dotkliwie względy pozamerytoryczne, o których zmuszony byłem dziś napisać wczesnym popołudniem, a potem raz jeszcze po zmroku. Uwaga, zwłaszcza w przypadku drugiego z tych postów ostrzegam: Tylko dla dorosłych widzów!
PS. Dostałem działający link do tekstu GW, który (tekst, nie link ;) okazuje się nie aż tak jednoznaczny. Nie mogę jednak zaakceptować publikacji dzisiaj takiego materiału nawet tylko jako domysłu. Trudno, może jestem przerwrażliwiony - nie. Zresztą to mało istotne wobec emocji, jakie mnie ogarnęły podczas dopisywania tych uwag. Tylko dla bardzo dorosłych widzów!



Komentarze
Pokaż komentarze (72)