Kamil Durczok przez niemal kwadrans przepytywał w TVN Radosława Sikorskiego. Niewiele z tego wynikło, bo wyniknąć raczej nie mogło. Z punktu widzenia telewidza wywiad był chyba w miarę atrakcyjny - można było czuć, że obaj panowie ocierają się o tajne przez poufne.
Ja wszakże odnotowuję, że: Durczok, owszem, zapytał o słowa Andrzeja Czumy, iż polski wywiad zna personalia porywaczy. Nie zastanowiło go jednak, iż Sikorski usiłuje wywinąć się nawet od potwierdzenia.
O polityczną deklarację Czumy w sprawie Pakistanu Durczok nie zapytał wcale. Nie zauważył jakże innego tonu Sikorskiego, który w ocenie działań Islamabadu ograniczył się do tezy, iż Polska na pakistański rząd naciskała, ale żądania porywaczy "dla każdego rządu byłyby bardzo trudne do spełnienia".
Być może w TVN uznano, że w lutym wyrobili już normę gości przerywających program w połowie z powodu zadawania przez dziennikarza niewłaściwych pytań.
A przy okazji - dlaczego, u licha, ten program mogłem obejrzeć nie naruszając niczyich praw, nie mogę zaś poczytać tego, co sam napisałem?



Komentarze
Pokaż komentarze (34)