Dziś w s24 zabawna rozmowa Faktu z Aleksandrem Kwaśniewskim. Zabawna, bo uroczo naiwna: dziennikarze zdają się sądzić, że ich rozmówca nie ma w Polsce (PRL+RP) żadnej kontrowersyjnej przeszłości, jest natomiast kimś na kształ guru, potrafiącym rozwiązać każdy problem i odpowiedzieć na każde pytanie.
Były prezydent mówi o rządzie Donalda Tuska i Lechu Kaczyńskim: zwłaszcza w tej chwili powinniśmy się domagać ich bardzo bliskiej współpracy. Tak samo jak rządu i opozycji. "Fakt" nie pyta, czy te wzorce stosował A.K. wobec rządu Jerzego Buzka, gdy gopodarka światowa miała się również nienajlepiej.
Powiada też Kwaśniewski, że bilboardowa kampania PiSu to "arogancja". Bo kryzys, bo bieda, bo oszczędności. Arogancja władzy - to coś znaczyło w PRL. Dziś jest cokolwiek nadużywane. Kampania PiSu pewnie o czymś świadczy, ale nie o czyjejkolwiek arogancji, cokolwiek Kwaśniewski przez to pojęcie rozumie.
Zapewne zaplanowana była długo przed Kongresem, jako element zmniany oblicza. Z tego punktu widzenia IMHO jest udana - Jarosław Kaczyński patrzy jakoś cieplej, nieostre tło wzmacnia to wrażenie, plakat niesie zero agresji.
Jeśli ta kampania czegoś dowodzi, to tego, że i PiS jesienią nie przewidziało rozmiarów światowego kryzysu i jego wpływu na Polskę: że pohukiwania do rządu o rozmowy były PRem, a nie chęcią zapobieżenia trudnej sytuacji - bo sytuacja ta wg PiSu nie miała być tak zła, iż ktoś zauważy niejaką niestosowność drogiej kampanii reklamowej. Drogiej, bo na Kabatach nigdy tylu Kaczyńskich nie było.
Mnie to prywatnie wnerwia, ale z lokalnej przyczyny. Bilboardowy stojak mam vis a vis balkonu, na który wychodzę na fajkę. Dotąd był to stojak apolityczny. Odkąd się tu pojawił, nigdy, nawet podczas wyborów, nie nosił żadnej polityki. Najczęściej zachwalali się komórkoperatorzy, czasem jakiś samochód, proszek do prania.
Bronię swej domowej prywatności, więc wkurza mnie, że nagle twarz polityka, wielkości KingKonga, wisząca dokładnie na wysokości mego I piętra zagląda mi w okna. Ale to już mój prywatny kłopocik. Palenie mniej smakuje.
PS. Dziś również o trzecim razie ministra Czumy.
PS2. Pozwoliłem też dziś sobie na małą ironię. Nie udało się, więc powstał jeszcze jeden post - w kategorii "salon24-cholera". Tutaj natomiast magiczny link (metodą followa) pozwalający wejść na schowaną przez salon notkę ;)



Komentarze
Pokaż komentarze (63)