Śmieszy was moja walka z sondażowymi wiatrakami? Trudno, wasz problem. Będę walczył, dopóki nie zdechnę. Z takimi rodzynkami jak dzisiejszy. Donosi PAP, że CBOS wysondował wśród Polaków: 45% poparcia dla PO, 18% dla PiS, 5% dla SLD. Teraz cytuję:
Do najniższego poziomu w ciągu ostatniego roku zmniejszyło się poparcie dla PSL. Z odsetkiem 4 proc. partia ta znalazła się poniżej progu wyborczego. Kolejny cytat:
Wyniki poparcia dla partii obliczono na podstawie odpowiedzi osób, które na pewno deklarowały chęć wzięcia udziału w wyborach. Pal diabli to, w ilu przypadkach ankieterzy nie byli pewni, co deklarował ankietowany. Dodaję: 45+18+5+4 = 72. A co mówiło 28% "na pewno deklarujących chęć"? Zagłosują na inne partie? Nie wiedzą? To oczywiste, że większość z nich trzeba pominąć w rachunku. Okaże się wtedy, że PSL wśród zdecydowanych ma 5.5% i wcale nie jest poniżej progu. Pewnie, że to bez znaczenia w sondażu, który w ogóle jest równie wiarygodny jak obietnica moich kotów przejścia na dietę. Chodzi jednak o podstawy sondażowej arytmetyki. Strach pomyśleć, że negowane nie tylko przez PAP, lecz również przez CBOS. Emocje ostatnich godzin zawarłem w:
Zaczepka Tuska i reakcja
Zaczepka PiSu i reakcja
Żałosna polska legislacja
Żałosne polskie dziennikarstwo
PiS ma rację, PO też!
Za wysokie progi dla mnie
Oto zła wszelkiego przyczyna
Komentarze
Pokaż komentarze (60)