60
BLOG
Jak mąż z mężem
"Rzepa" znów zapytała GfK Polonia, kto w Polsce mężem stanu jest. Nie dam linktu do tekstu, byście nie sugerowali się opiniami mędrców. Obejrzyjcie wyniki i powiedzcie mi, o co w tym chodzi. Jak dla mnie, mąż stanu to ktoś, kto czuje polski interes narodowy w sposób odpowiadający znacznej większości. Ktoś, kto szanuje samego siebie - a zatem i innych; szanuje język, waży słowa, jest stanowczy, ale odróżnia prawdziwego wroga od chwilowego przeciwnika politycznego. Wreszcie, to ktoś, kto jest w miarę skuteczny. Sądząc zaś po wynikach "Rzepy" - nie ma cechy łączącej ludzi z czołówki. Znaleźli się w niej politycy wg innych sondaży "popularni" i "lubiani", lista jest jednak nieco skorygowana, więc ankietowani próbowali zastanowić się, co różni sejmowego krzykacza od męża stanu. Próbowali pomyśleć, ale do niczego konstruktywnego nie doszli. Słabą cechą pomagającą wybić się na męża stanu wydaje się być dostojny wygląd. Wzrost słuszny, ale nie olbrzymowaty; przy tuszy, ale nie za gruby; twarz spokojna, ubiór elegancki, ale standardowy. Część tych cech przynajmniej można przypisać Kwaśniewskiemu, Mazowieckiemu, nawet Bartoszewskiemu. Udział w pyskówkach nie wydaje się mieć znaczenia - w czołowej szóstce przeważają politycy, którzy ostatnio języka nie szczędzą. Nie ma też znaczenia, czy "mąż stanu" wie, co mówi. Akta IPN są bez znaczenia, pochodzenie społeczno-historyczne także. Pań nie uwzględniono, pomijając samotną prezydent Warszawy, która uplasowała się w połowie stawki. Na pewno trzeba pokazywać się często w TV, by być mężem stanu: Janusz Kochanowski, choć - zdałoby się - spełnia sporo warunków, zajął ostatnie miejsce daleko za resztą stawki. Lista była ewidentnie zamknięta. Ogromnie jestem ciekaw, jak ta sama próba ankietowanych oceniłaby paru najbardziej znanych polityków zagranicznych. Może to pozwoliłoby zgadywać, czym Polacy z szuflady GfK Polonia kierują się, kreując sobie "mężów stanu". PS. Tej nocy także: Olsztyn jest zmęczony.



Komentarze
Pokaż komentarze (116)