krzysztofmroczko krzysztofmroczko
126
BLOG

Nieznośna płynność bytu

krzysztofmroczko krzysztofmroczko Kultura Obserwuj notkę 0

Magdalena Tulli, Włoskie szpilki

 

Włoskie szpilki Magdaleny Tulli to książka o nadzwyczajnej kruchości świata, w którym żyjemy. To naprawdę dotykająca głębokich pokładów naszego umysłu opowieść o tym, czym rzeczywiście jest nasze bycie w świecie. Nie chodzi tu zresztą jedynie o tu i teraz, o doświadczanie stanu „płynnej ponowoczesności”, by posłużyć się terminem Zygmunta Baumana. Po lekturze tej niewielkiej książeczki zrozumiemy bowiem, że samo życie ludzkie jest właśnie tak płynne, że nie ma się czego złapać.

Magdalena Tulli tym razem zabiera nas w podróż przez czasy i miejsca, tworząc świat – a dokładniej: światy – połączone ze sobą postaciami bohaterów i bohaterek. W tym świecie zagubiona jest mała dziewczynka, która ma poważny problem życiowy. Pochodzi z Polski, komunistycznej i zamkniętej, doświadczonej przez los i historię krainy, w której ludzie są nieszczęśliwi. Nieszczęście pogłębia jeszcze fakt posiadania ojca – cudzoziemca, co stawia ją na granicy dwóch kompletnie różnych światów. W efekcie nie należy do żadnego z nich i w każdym postrzegana jest jako ta obca. Nigdzie nie jest u siebie, nigdzie nie jest szczęśliwa. Jej matka nie jest w stanie przynieść ukojenia, gdyż sama,złamana wojną, odsuwa się od świata, by wreszcie pogrążyć się ostatecznie w mrokach własnej pamięci i nie-pamięci tak dalece, że nie jest w stanie rozpoznać własnej córki. Świat zatem jest całkowicie obcy, składający się z ludzi i rzeczy, których nie łączy zupełnie nic, nawet jeśli niektórzy twierdzą, że jest inaczej.

Książka jest właściwie zbiorem opowiadań, które równie dobrze mogłyby funkcjonować zupełnie oddzielnie. Łączy je jednak wspólnota postrzegania świata, niejako wykładnia krytycznego spojrzenia narratorki tych opowieści na świat. Niezależnie od tego, czy opisuje ona polską szarą rzeczywistość środkowego PRL czy też bajecznie kolorowy świat włoskiej rodziny, unosi się nad tymi opisami przeczucie nietrwałości, ulotności i właściwie swoistego rodzaju umowności świata nas otaczającego. Nawet przedmioty trwałe, jak stary fortepian, towarzyszący włoskiej rodzinie przez kilka pokoleń, zużywają się i umierają śmiercią cichą i właściwie nikogo nie obchodzącą.

Związek czasu z przemijaniem jest oczywisty. Jeśli zatem wszystko przemija, nie mając tak naprawdę większego sensu, czas również przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Nie ma sensu wyznaczanie dokładnych granic, nie ma sensu szukania końca i początku. Żyjemy i umieramy przypadkowo, w przypadkowych światach, na które nie mamy żadnego wpływu. Możemy zasłaniać się historią – tak tą małą, jednostkową, jak i tą dużą, narodową – ale nic z tego i tak nie wynika. Nie ma bowiem żadnej pewności, mimo naszych gorączkowych starań. Dążymy do zbudowania swojego bezpiecznego świata za wszelką cenę. Nawet za cenę wycofania się z rzeczywistości. Nawet za cenę rezygnacji z nas samych.

Walka z czasem i przemijaniem nie ma także sensu i z innego powodu. Niezależnie bowiem od tego, co spróbowaliśmy zrobić, skazani jesteśmy na wieczny powrót, na ciągłe odtwarzanie tych samych ról, pokolenie za pokoleniem. Zresztą, to nawet nie jest odtwarzanie we właściwym rozumieniu tego słowa. To jest śnienie, oglądanie obrazów nas samych, zagubionych w poszukiwaniu czegoś stałego w świecie, w którym nic stałego zwyczajnie nie istnieje. Nawet zaś jeśli istnieje, nie jesteśmy w stanie rozpoznać realności od złudy, prawdy od fałszu.

Ciemny to obraz, ale tylko na pierwszy rzut oka. Bo jednak Tulli pozostawia nadzieję. Tym małym promykiem jest bowiem zdolność do zaglądania pod podszewkę świata, wpatrywanie się w rusztowania, na jakich rozpięte są dekoracje w których żyjemy. Dzięki jej pisarstwu możemy chociaż próbować przełamać nasz odwieczny dylemat na temat istnienia rzeczywistości. Nie jest to łatwe, zwłaszcza że pisarka nie pisze językiem prostym i lekkim, ale jeśli zadamy sobie trud uważnego wysłuchania jej opowieści, być może następnego dnia po wyjściu z domu spojrzymy zupełnie inaczej na to, co nas otacza. I zaczniemy zadawać pytania. Do tego bowiem służy dobra literatura.

Wrocławianin z urodzenia i przekonania. Myślę szybko, nie owijam w bawełnę. Nadal wierzę w dziennikarstwo obywatelskie, dlatego prowadzę portal osiedlowy Wrocław Leśnica Info. Tutaj już nie piszę o polityce, zostawiam to hunwejbinom i sekretarzom. 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura