krzysztofmroczko krzysztofmroczko
298
BLOG

Wejście w smugę cienia

krzysztofmroczko krzysztofmroczko Kultura Obserwuj notkę 0

 

Marcin Świetlicki, Czynny do odwołania

 

Czterdzieste urodziny zwykło uważać się za moment przełomowy w życiu każdego człowieka. Kiedy ta chwila zbiega się z końcem wieku, będącego jednocześnie końcem tysiąclecia, jej przeżywanie musi być jeszcze bardziej dojmujące. Dla każdego, kto chce poznać poetycki – a zatem subiektywny przecież – głos w tej skomplikowanej kwestii, tomik Czynny do odwołania Marcina Świetlickiego będzie przewodnikiem doskonałym.

Najważniejszą oznaką owego przesilenia wydaje się być wiersz otwierający zbiór – Baczność! Już jego początkowe strofy ustawiają optykę odbiorcy na tym momencie przełomu: Skończyło się dzieciństwo. Baczność – mówi Pani./ Skończyło się! - od teraz będziemy chadzali/ czwórkami. Lub parami. Już się nie schowamy.

Tematów jest w tym otwarciu poruszonych kilka, wydaje się jednak, że można je pogrupować w trzy zasadnicze zbiory, wokół których będą też krążyć inne wiersze pomieszczone w tym tomie. A zatem po pierwsze – zmiana świata, który dotąd nie był może zrozumiały, ale za to swojski. Dziś czeka nas zmiana zasadnicza: Wszyscy wejdziemy przez Europę do/ supermarketu-katedry, tam Prezydent czeka/ oraz czeka tam na nas przemiła Autorka/ naszego podręcznika. Wszyscy zaśpiewamy/ piosenkę napisaną przez to cudne Państwo. W tym miejscu warto spojrzeć raz jeszcze na datę wydania tomiku. Rok 2001 jest znamienny – już wiadomo, że Unia Europejska przyjmie nas z otwartymi ramionami, już toczą się dyskusje na temat tego, czy wchodzimy do Europy czy może nigdy jej nie opuściliśmy, czy polska kultura (a także gospodarka, polityka, społeczeństwo jako całość po prostu) ma coś tej „starej” Europie do zaoferowania. Tu głos Świetlickiego podkreśla niechęć do kultywowania polskiego kompleksu wobec zachodniej kultury i zwraca jednocześnie uwagę na złożoność kwestii. Połączenie supermarketu i katedry w jedno odzwierciedla bowiem to, co tak naprawdę nas, Polaków, w tym zachodnim społeczeństwie pociąga. Kultura konsumpcjonizmu i pewna nabożna atencja przed wyższością kulturalną na ziemi na zachód od Odry jest właśnie tym, z czym przychodzi nam mierzyć się od tamtej pory bardzo często. W tym znaczeniu słowa wiersza Pstrykanie brzmią jeszcze bardziej dosadnie, nie pozostawiając cienia wątpliwości: Umarł Babilon./ Pstryk./ Umarł niepostrzeżenie./ Przerodził się w supermarket./ Przerodził się w telewizor. Nie ma już wroga na zewnątrz, wróg czai się w nas samych. Tym samym walka jest zdecydowanie bardziej wymagająca, bo wymaga przede wszystkim rozpoznania przeciwnika, a ta umiejętność ani nie jest nikomu dana ani też nie przychodzi łatwo.

Zmiany wewnętrzne są – co brzmi może paradoksalnie, ale nie powinno chyba dziwić w odniesieniu do poezji Świetlickiego – najbardziej widoczne. Wszak tworzenie poezji jest, na swój pokrętny sposób, obnoszeniem się ze swoim wnętrzem, swoistym wywlekaniem na światło dzienne tego, co ludzie nie będący poetami nie dają poznać światu. Pokusa utożsamienia podmiotu mówiącego z osobą poety jest – jak w ogromnej zresztą liczbie wierszy krakowskiego poety – ogromna. Strofa, w której padają słowa: Napiszemy felieton do kolorowego/ pisemka. To doprawdy jest/ zajęcie dla prawdziwych mężczyzn. I poprowadzimy telewizyjny program kulturalny zdaje się wprost odwoływać do doświadczenia życiowego samego Świetlickiego. Także tego gorzkiego, w którym miejsca na poezję coraz mniej, bo wszystko się zmieniło, bo nastąpił koniec dzieciństwa. Nie sposób się odnaleźć w świecie, w którym poeta czuje swoją rolę w sposób bardzo daleki od tego, do czego przyzwyczaili nas nasi romantycy. U progu nowego tysiąclecia nie ma wieszczów, cierpiących za miliony, jest za to akwizytor, który wciska śmieci nikomu. Nie dziwi w tym momencie smutna konstatacja, wyrażona błagalną prośbą w ostatnich linijkach Baczności: Jeżeli istniejesz – /to przyślij esemesa. Mogę być ci wierny./ Nic mi nie pozostało. Bo skończyło się. / Kulę i bolę się.

Istnieje jednak granica wszystkich tych zmian, i właśnie ona stanowi trzecią zasadniczą część tematyki tego tomiku. To trzymanie się własnych zasad, niezmienna niezgoda na to, by pozwolić rzeczywistości na przejęcie kontroli nad własnym głosem. Słowa wiersza Chcenie nie pozostawiają wątpliwości: czy jesteś dziś przysiadalny? dałbym / wiele za to, by już przy mnie nie / cytowano mnie, nie, to nie jest przyjemne. Świetlicki mówi wprost o tym, że nie ma ochoty być tym, kim widzą go inni. Osobność jest jego największym pragnieniem i zrobi wszystko, by pozostać sobą. Nawet wówczas, kiedy ta odrębność może oznaczać samotność, niezrozumienie, obcość. W gruncie rzeczy bowiem pozostaje na końcu właśnie to: Sam na sam z sercem dzwonu. [Dzwonienie]

Czynny do odwołania to tom przemyślany. Wiersze układają się w całość, a każdy jej element jest niezbędny do utrzymania konstrukcji. Widoczne to jest już w doborze tytułów – począwszy do pierwszego wiersza Baczność! aż po ostatni Żegnanie, ułożone alfabetycznie mają stanowić pewnego rodzaju przewodnik po skomplikowanym świecie wewnętrznym podmiotu mówiącego. Słowa są oszczędne, często jedynie dwa lub trzy budują wersy, a cała ich siła polega na nieustannej grze z czytelnikiem. Zabawa w znaczenia, nadawanie nowych konotacji i tworzenie sylogizmów sprawiają, że lektura stanowi wyzwanie. Nie można po prostu przeczytać tego, o czym mówią słowa. Trzeba to przeżyć. Bo poezja jest właśnie tym – przeżywaniem świata i siebie wciąż na nowo. Szukaniem po prostu. Stwarzaniem wciąż na nowo, bo przecież: Miasto istnieje, jeżeli ty zechcesz. / Miasto odpływa, jeżeli chcesz. W świecie, w którym jedyną pewnością jest nieuchronność zmiany, ta świadomość dodaje otuchy. I to jest najważniejsza lekcja, jaką daje nam Świetlicki.

Wrocławianin z urodzenia i przekonania. Myślę szybko, nie owijam w bawełnę. Nadal wierzę w dziennikarstwo obywatelskie, dlatego prowadzę portal osiedlowy Wrocław Leśnica Info. Tutaj już nie piszę o polityce, zostawiam to hunwejbinom i sekretarzom. 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura