21 obserwujących
467 notek
243k odsłony
  306   0

Nie dałby rady nawet Kopciuszek

Gnaeus Domitius Annius Ulpianus żył na przełomie drugiego i trzeciego stulecia po Chrystusie. Był rzymskim jurystą i pisarzem. To jemu zawdzięczamy znaną, choć chyba akurat w naszym kraju nie przez wszystkich lubianą i akceptowaną, maksymę „Dura lex, sed lex”, czyli „Twarde prawo, ale prawo”.

Ulpianus jest też autorem innego prawniczego sformułowania: „Volenti non fit iniuria”, co znaczy „Chcącemu nie dzieje się krzywda”. To zasada, która mówi, że jeśli ktoś dobrowolnie naraża się na szkodę, wiedząc że ta szkoda może nastąpić, to nie będzie mógł wnieść skargi przeciwko innym stronom. Znana jest również jako „dobrowolne założenie ryzyka”, a uważny czytelnik internetowej encyklopedii dowie się, że jest ona podstawą liberalnego poglądu.

Od kilku tygodni ta zasada Ulpianusa raz po raz cytowana jest w mediach, zwłaszcza przez prawników zapraszanych do komentowania afery wokół firmy, która obiecywała wysokie zyski z inwestowania w złoto. Pojawia się ona jako argument w dyskusji o tym, czy ci, którzy powierzyli owej firmie swoje pieniądze są sobie sami winni, że ponieśli stratę, czy też nie ponoszą żadnej winy, są wyłącznie poszkodowanymi i to tak bardzo, że państwo powinno im wypłacić odszkodowanie. Oczywiście z naszych podatków.

W tle dyskusji kryje się inne pytanie. Brzmi ono: czy poszkodowani w tej aferze są jedynie naiwnymi ludźmi, którzy dali się zwieść jakiemuś spryciarzowi, czy też są pazernymi osobnikami, ryzykującymi dla wysokiego zysku nieraz oszczędności całego życia?

Myślę, że nie da się na to pytanie dać odpowiedzi obejmującej wszystkich tych, którzy powierzyli swoje pieniądze firmie z Pomorza. Przypuszczam, że wielu z nich ma tak nikłą wiedzę o zasadach funkcjonowania instytucji obracających pieniędzmi i realnych, możliwych zyskach, jakie mogą one przynosić, iż po prostu uwierzyli reklamom. Inni, być może w pełni świadomi, że coś tu nie gra, z determinacją boksera wychodzącego na ring, liczyli na to, że akurat tym razem im się uda. Odsiać jednych od drugich nie dałby rady chyba nawet Kopciuszek, zaprawiony w oddzielaniu maku od popiołu.

Jak świat światem, zawsze znajdowali się jacyś kombinatorzy, którzy usiłowali wykorzystać obydwie te ludzkie cechy – naiwność połączoną z niewiedzą i pazerność, chęć uzyskania szybkiego zysku bez wysiłku. Społeczeństwa muszą się przed nimi bronić. Państwa powinny chronić przed nimi swoich obywateli, tworząc odpowiednie mechanizmy.

Ale potrzebne jest coś jeszcze. Potrzebne jest włączenie w to wszystko sumień. Zarówno sumień tych, którzy mają pomysł naciągania i oszukiwania innych, jak i sumień przedstawicieli państwa i społeczeństwa, mających dbać o bezpieczeństwo obywateli. No i oczywiście sumień tych, którzy są narażeni na pokusę szybkiego, łatwego zysku. Sumienie okazuje się w takich sytuacjach najskuteczniejszą instancją doradczą. stukam.pl

Tekst wygłoszony na antenie Radia eM

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale