PKW sumuje głosy napływające z poszczególnych komitetów wyborczych. PIS osiąga 40 % a KO 29 %. W miarę napływu głosów PISowi stale spada a KO rośnie aż różnica spada do tylko 5 %. Cud?
Cofnijmy się do sondaży na 4, 3 2 i tydzień przed wyborami. W Konfederacji zadowolenie, bo wynik kilkunastu procent, a w 3D trwoga bo ledwie na granicy progu czyli 8 %. Trwoga też w PO bo jeśli 3D do Sejmu nie wejdzie, to PIS będzie samodzielnie rządzić.
Wystarczy wykorzystać lukę w przepisach wyborczych. Wystarczy najpierw pod pretekstem manifestacji miliona serc zorganizować akcję dowozu uczestników z całej Polski, by mieć bazę nazwisk. W czasie wyborów wystarczy te same osoby dowieźć do wybranych punktów wyborczych po godzinie 21 i ustawić w tasiemcowych kolejkach ludzi i wydać im puste do wypełnienia zaświadczenia o głosowaniu poza swoim miejscem zamieszkania. O tej porze komisja nie sprawdza czy dana osoba w terminie się zarejestrowała do takiego głosowania. Cyrk trwa do godziny 5 rano następnego dnia. Głosowanie już nielegalne bo trwa 16 a nie 15 października. Nikt nie sprawdza czy takie osoby nie głosują po raz drugi poza pierwszym legalnym.
Ile takich osób jest? Ano ponoć milion jak głosiła propaganda PO po manifestacji Tuska. Ato te spadające procenty PISowi i Konfederacji a rosnące 3D i KO. Teraz tym powinna się zająć prokuratura oraz SN. Nie trudno przeliczyć głosy i karty referendalne oraz zaświadczenia o zamiejscowym głosowaniu. Do dzieła!!! Jeśli wszystko okaże się OK wybory uznać, ale jeśli szwindel - powtórzyć a szwindlującym wydać zakaz głosowania i ukarać - są przecież przepisy karne.


Komentarze
Pokaż komentarze (39)