16 obserwujących
497 notek
214k odsłon
230 odsłon

Z Suwałk do Bogatni w towarzystwie słońca

Wykop Skomentuj4

Jak to się mówi, apetyt rośnie razem z jedzeniem. Rok temu pojechał w od Wołosatego do Świnoujścia. Tym razem chciałem pojechać po drugiej przekątnej, czyli od Suwałk do Bogatyni. Oczywiście nie bezpośrednio, ale zahaczając o trójstyki, czyli gdzie łączą się granice trzech państw. Jeden pomiędzy Polską - Litwa i Obwodem Kaliningradzkim (a może właściwiej Królewieckim:)). Drugi zaś pomiędzy Polską, Czechami i Niemcami.

Z domu wyjechałem w środę, żeby etapami dojechać do Suwałk. Pierwszy etap zakończył się dla mnie noclegiem u znajomych pod Warszawą. W czwartek zaś czekała mnie tylko trasa do Suwałk, w którą udałem się po Mszy Św. W Suwałkach czekał mnie nocleg w nietypowych godzinach, bo chciałem wstać o 2:45. Z chęci wyspania się pozostało niewiele, bo może zmrużyłem oko może na trzy godziny mimo że położyłem się spać przed 18:). Cóż powtórka z zeszłego roku.

Wstać wstałem, zjadłem wczesne śniadanie i w drogę. A droga była niesamowita:). Jasne niebo przebijające się przez chmury, parująca wilgoć po nocnym deszczu, puste drogi, ludzie ruszający powoli do pracy, zwierzęta gospodarskie na nogach:). Rodzący się dzień, trochę jak rodzące się życie:). Ok 4:10 byłem na miejscu. Z tym, że wschód słońca według zegara miał być dobre 15 minut wcześniej:).  A trójstyk Wisztyniec o 4 nad ranem w Dzień Lata wygląda tak:).

image


image

A tak wyglądał blisko 4 lata temu.

Słońce akurat nie chciało, żebym startował sam i się ze mną przywitało:)

image

Dalej była już trasa miedzy Jeziorami Mazurskimi. Raz większymi, raz mniejszymi nie mniej tak bajkowego krajobrazu dawno nie widziałem. Tak żywychi sytych kolorów dawno nie widziałem.

Nowe Guty zachęcają do sprzątanie po sobie, a nie do odprawiania ciężkiej i długiej pokuty:).

image

Bo przecież nad Śniardwami się odpoczywa, a nie śmieci:).

image

Dalsza droga to dalej jeziora. Tym razem Giżycko:)

image

Nie wiem, jaką droga jechałem, bo nie pamiętam, ale spotkałem na swojej drodze coś takiego.

image

Z tego co się domyślam, jest to stacja nadawcza radiowo - telewizyjna. Podobna jest w Katowicach.

Droga dalsza był też ciekawa, bo jedząc obiad za Kłodawą minęła mnie burza i duży deszcz. Po drodze troszkę mnie jednak zmoczył deszcz, jakoś w drodze na Jarocin. Kilkanaście minut na słońcu i znowu byłem suchy.

I tak kilometr za kilometrem mijał, a z nimi czas. I tak z małymi perypetiami, trochę walcząc ze zmęczeniem dotarłem do drugiego trójstyku. Jest Krzyż, jest i sens.

image

Droga powrotna była dookoła dziury, czyli Kopalnia Węgla Brunatnego Turów. Ten ciemny kolor to pokład węgla brunatnego.

image

image

Dalej była już tylko droga do miejsca noclegu i odpoczynek. Spałem jak zabity. od ok. 21:00 do ok. 8 rano:).

Ostatni dzień to droga powrotna do domu poprzez Wrocław. Licząc przejechane kilometry wyszło ponad 1900 km. Zmęczenie daje mi znać jeszcze teraz, kiedy piszę te słowa. Ale warto było znów coś szalonego zrobić:).

Tak czy inaczej: Bogu niech będą dzięki!

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości