0 obserwujących
302 notki
480k odsłon
  2795   0

Pech Tuska, polityczny dekoder albo jak zarobić 20000 zł

Większość zna informację o stopklatce dekodera w biurze śp. Andrzeja Leppera, który zatrzymał obraz o godz. 13:15. Biegły, który badał ciało ok. godz. 22:00 stwierdził, że śmierć nastąpiła 10-15 godzin wcześniej, czyli między 7:00 a 12:00.

Jak wynika z tego zestawienia, rozrzut w opinii biegłego jest duży, ale nie zahacza o godz. 13:15. Są dwa logiczne wytłumaczenia tajemniczej stopklatki, tj. albo sprzęt, albo człowiek. Jeśli człowiek, to śmierć Andrzeja Leppera jest jeszcze bardziej tajemnicza. Jeśli sprzęt, to pytanie, czy i w jaki sposób jest to możliwe?

Wszyscy zainteresowani wiedzą, że stopklatka utrwaliła na ekranie obraz premiera Tuska i ministra Siemoniaka. Na 99% jest to przypadek i tak powinno być potraktowane, gdyby nie pewne "ale". Tym "ale" jest odpowiedź na wcześniejsze pytanie, czy sprzęt mógł samoistnie zawisnąć na czyściuteńkim obrazie?

Zanim zacznę to analizować, najpierw przypomnę "przedziwny" przypadek tygodnika Tomasza Lisa, bo warto to powtarzać w nieskończoność w celu pokazywania załganych dziennikarzy III RP. Większość zna jego manipulację ze stopklatką u Leppera (z lewej oryginalna z Tuskiem, z prawej w tygodniku Lisa bez Tuska).

Idę o zakład, że gdyby utrwalił się obraz z Jarosławem Kaczyńskim, tygodnik Lisa wykadrowałby wszystko, poza Kaczyńskim, a Kuczyński z Wołkiem doznaliby orgazmu przy okazji komentowania rzeczonej stopklatki. A tak jest cisza i bezczelne wycinanie niewygodnych politycznie, acz najprawdopodobniej przypadkowych informacji. Dla przykładu, taka Gazeta Wyborcza co najmniej dwukrotnie zajmowała się stopklatką i ani razu nie zająknęła się o tym, że na stopklatce był obraz z Tuskiem w tle. Wyobraża sobie ktoś podobną sytuację z Kaczyńskim?

Nb. na samym początku lat '90 na podyplomówce poznałem człowieka, który dobrze znał Lisa osobiście. Słabo kojarzyłem wówczas tego dziennikarza i nie miałem o nim wyrobionego zdania. Zanotowałem jednak w pamięci, jak ów znajomy przy piwie określił go mianem "fałszywego włazidupka". Pierwszy raz przypomniały mi się te słowa 4 czerwca 1992 r., gdy Lis apelował do Wałęsy o ratunek przed Olszewskim. Był czas, że moi znajomi zachwycali się profesjonalizmem Lisa (zwłaszcza po jego powrocie z USA). Ja jednak byłem już wcześniej "skażony" i zapewne dlatego miałem doń właściwy - jak się okazało - dystans.

Ale do rzeczy. Pochodziłem sobie trochę po różnych forach i poczytałem na temat zacinania dekoderów Polsatu. Faktem jest, że jest to zjawisko częste. Ale natknąłem się na informację, że dekoder Polsatu nigdy nie zatrzyma się na czyściutkiej stopklatce. Jestem humanistą, więc nie potrafię zweryfikować tej informacji. Trafiłem jednak na blog matki_kurki, znanego kiedyś z Onetu. Matka_kurka zapewne też jest humanistą. Popełnił jednak notkę, w której oferuje 20 000 zł za udowodnienie, że dekoder Polsatu wskutek zawieszenia (usterki technicznej własnej) pokaże na ekranie taki czyściutki obraz, jaki był w biurze Leppera.

Interesuje mnie zatem wyłącznie rzetelna informacja, czy jest technicznie możliwe, aby dekoder Polsatu zatrzymał się samoistnie (bez użycia pilota) na takim czyściutkim obrazie, jak powyżej po lewej. Jeśli ktoś potrafi to udowodnić, ma w kieszeni 20 000 zł albo matkę_kurkę skompromitowanego.

Ciekawi mnie też odpowiedź na pytanie, ale nie liczę na nią, czy śledczy na miejscu badali, czy do zatrzymania obrazu użyto pilota?

 

http://kontrowersje.net/tresc/ech_wy_glupki_nie_lepper_tylko_polsat_sie_powiesil

http://m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105402,10120320,Ostatnie_48_godzin_Andrzeja_Leppera.html?as=5

 

Lubię to! Skomentuj64 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale